Oaza w społecznej pustyni

Wiara neutralna

Jeszcze nie tak dawno bo w latach 70. usilnie dążono do tego, by wiarę chrześcijańską, katolicką i jej wartości zepchnąć na margines, by zablokować jej życiodajne źródło. Wiara to jedno a życie to osobna ścieżka – mówiono. Obecnie stwierdzenie iż wierzy się w Boga nie jest „modne”. Coraz więcej osób w naszym otoczeniu odchodzi od Kościoła, sprzeciwia się Mu czy Go oskarża. Coraz więcej też jest wierzących ale nie do końca… Wierzymy w Boga, uczestniczymy w nabożeństwach, ale nie przekłada się to na nasze życie. Stajemy się neutralnie wierzący. Nie odnajdujemy żywego Boga. A przecież Kościół to Ty i ja, ksiądz i siostra zakonna, papież i biskupi. „Błędna jest teoria, która głosi neutralność Kościoła w stosunku do problemów tego świata” –  pisał ks. Franciszek w jednej ze swoich książek. “Gdyby bowiem religia nie miała człowiekowi nic do powiedzenia w sprawach, które na co dzień są dla niego ważne, to nie spełniałaby właściwie swojej funkcji” – pisze dalej.  Co więc mamy robić, aby nie stać się Kościołem i oazą neutralnie wierzących?

To koniec?

Zamknięte kościoły, spadek powołań, skandale, afery pieniężne, przemoc itp. Koniec Kościoła w Polsce – tak straszą nas niektóre nagłówki na portalach społecznościowych. W sytuacji w której znalazł się Kościół łatwo popaść w narzekanie czy ulec załamaniu. Na co jednak wskazuje nam nasz założyciel?  (…) „w ogólnym zamieszaniu, załamaniu się wszystkiego, my musimy być tymi, którzy ukazują drogę ku światłu, drogę wyzwolenia, właśnie w tych warunkach możemy ludziom naocznie wykazać, że jedynym wyzwoleniem człowieka jest Chrystus i Jego Ewangelia. (…) Musimy podjąć tę misję, która jedynie może przynieść ratunek całemu naszemu narodowi. Przyszłość narodu zależy od obecności chrześcijan, którzy najpierw będą prawdziwie chrześcijanami, czyli wyzwolonymi dziećmi Bożymi, a potem przyszłość naszego narodu zależy od obecności wspólnot chrześcijańskich, które zrealizują prawdziwie przykazanie chrześcijańskiej miłości” Bardzo aktualne chociaż napisane w latach 80. nieprawdaż? Pierwsze co możemy zrobić to nie narzekać – nie ulegajmy pokusie, że nic się nie da zrobić.

Ukazać drogę ku Światłu

Otaczająca nas rzeczywistość może przytłoczyć – codzienność wydaje się mroczna. I co teraz? Zapal światło! Bądź latarnią w pozbawionym światła świecie. Ks. Blachnicki mówi, że mamy być tymi, którzy ukazują drogę ku Światłu, ku wyzwoleniu; którzy potrafią dać ludziom nadzieję, którzy mają w sobie głębokie przekonanie, że poprzez własne nawrócenie i wierność Ewangelii, poprzez tworzenie żywych wspólnot możliwe jest zaradzenie wszystkim otaczającym nas kryzysom. Ale czy na pewno można żyć bez problemów? Nie. My jednak jako członkowie Ruchu mamy miejsca gdzie te problemy stają się mniejsze w obliczu kogoś Większego, wobec Boga. Popatrz ile razy, kiedy było Ci ciężko, oaza pomogła ci wstać, odnaleźć w tym wszystkim dobro czy ukojenie w ramionach Boga. Popatrz na swoich kolegów, koleżanki ze wspólnoty i zobacz, że te problemy stają się mniejsze, że łatwiej jest je pokonać, że masz komu o nich powiedzieć. I co dalej? Dalej to ty masz dawać świadectwo, że są takie miejsca, gdzie Bóg działa w drugim człowieku i w sakramentach, a z Bogiem nie ma nic niemożliwego. Mamy być punktem wyjścia, żeby otaczający nas świat przemieniać, dawać świadectwo, zapalać Boże światło w duszach, w których już dawno zgasło.

an. Julia