Gdy nie jedziesz na wakacyjną…

Jedni pracują, inni mają sesje, jeszcze inni mają tajemnicze przeszkody. To, że się nie jedzie, nie oznacza, że nic nie można zrobić.

Komu zależy bardziej?

Kiedyś na jednej z odpraw modlitewnych ze śp. księdzem Blicharzem myślałam sobie, że staramy się tu dać tej „młodzieży” Chrystusa, takie to jest dla nas ważne. I przyszła mi do głowy myśl, że Jemu zależy bardziej.

Biskup Ryś powiedział, że znalezienie sposobu na wprowadzenie człowieka w osobistą relację z Chrystusem jest jego największą troską duszpasterską.

Miłujcie Pana wszyscy, którzy go czcicie!

Wielu ludzi czci Jezusa, ale Go nie miłuje np. dlatego, że nie wie na czym to miłowanie, miałoby polegać. Nam – bez względu na to czy jedziemy na oazę wakacyjną czy też nie – chodzi o to, by uczestnicy oaz spotkali Jezusa twarzą w twarz, by był im bliski i rzeczywisty jak pani w sklepie. By modlitwa stała się dla nich jak obcowanie z kimś, o kim wiedzą, że ich kocha. Wtedy wiara nie będzie obrzędem, grzech nie będzie przekroczeniem prawa, a Kościół nie będzie irytującą instytucją, która zabrania jeść mięsa w piątek („a przecież tego nie ma w Piśmie Świętym”). Jak to zrobić?

Bogiem było Słowo

Przede wszystkim samemu być w tej relacji. Nie można prowadzić człowieka drogą, którą się nie idzie i to właśnie dlatego ks. Blachnicki zasiadał do Namiotu Spotkania nawet, gdy skały pękały. Dlatego też tak gorąco chciał, by animatorzy uprawiali tę samą praktykę. Wydaje się owoc, gdy czerpie się z Winnego Krzewu. Owoc można też wydać na odległość – czyli wcale nie trzeba jechać na turnus.

Ora et labora

Kiedyś usłyszałam gdzieś zdanie, które bardzo mnie uderzyło:

Apostołowie doświadczyli, że ich działanie jest bezowocne bez modlitwy.

A ksiądz Piotr z Irlandii mawiał:

Im więcej pracy, tym więcej modlitwy.

Mickiewicz powiedziałby może, że misterne działania apostolskie pozbawione rozeznania i pokornej modlitwy są jak piękny kościół, w którym jednak nie ma Boga.

Wszystkie ręce na pokład

Diakonie Wychowawcze dużo modlą się za swoje dzieci, nie śpią po nocach i zaginają czasoprzestrzeń, by stanąć na wysokości zadania. Wobec wielu przeciwności i wrogów, trzeba tych bogobojnych otoczyć szańcem naszej modlitwy wstawienniczej. W ten sposób – nawet pracując w fabryce kabla – można razem z moderatorami i animatorami budować Kościół katolicki.

Wiele dróg

To chyba dlatego zakony, szczególnie kontemplacyjne, są takie ważne.

Mała Tereska nie mogła pojechać na misje, bo miała słabe zdrowie, ale jej zależało. Dlatego ciągle ofiarowywała się za misjonarzy i – choć nigdy nie opuściła Francji – została patronką misji. Tak trzeba żyć! Można więc być karmelowym zapleczem dla działających misjonarzy w Bieździedzy i Kanie.

Deus vult

Czy też tak macie, że słysząc to legendarne zdanie „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa Moje w was, to proście o cokolwiek chcecie, a to wam się stanie”, myślicie Ale super! I wtedy ktoś dodaje, że owszem, stanie się, ale tylko jeśli to jest wola Boża. I czar pryska. Otóż w przypadku zbawienia czyjejś duszy nie trzeba się obawiać, że nie jest to wolą Bożą. Modląc się za nasze oazy, możemy z najspokojniejszą ufnością i ze świętym przekonaniem, że stoi za nami całe niebo, spodziewać się cudów.

Moc, której nie znamy

W objawieniach skierowanych do bł. Gabrieli Bossis Zbawiciel mówi tak:

Czy nie wierzysz, że dzieje się coś w niebie i na ziemi, gdy Mnie skrwawionego ofiarujesz z sobą Ojcu? Na cóż służyłyby Moje boleści? A ty jak korzystasz z dobroci Ojca? Każda modlitwa ma swój odzew, którego ty nie słyszysz. Proś… Proś… W każdej minucie możesz ocalić tysiące dusz. Pomyśl. Proś. Kochaj. Proś usilnie. Przyjdź Królestwo Twoje. Nadejście godziny królowania Ojca może być przyspieszone, jeżeli Jego dzieci będą błagać o to usilnie. Jedno „Chwała Ojcu” – może sprowadzić z oddali nawrócenie duszy, zmienić postawę człowieka, od którego wiele zależy, uspokoić lud, wspomóc papieża, rozszerzyć akcję misjonarzy, ożywić Boga we wnętrzu duszy, oddać Bogu konającego – poniesionego przez miłosierdzie Boże. Bądź Moją łaską dla każdego. ON i ja

Mamy moc, której nie znamy.

Dusze czyśćcowe czyli dwie pieczenie na jednym… ogniu

W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone. W życiu duchowym mamy do czynienia z jednym i drugim. Dobrą praktyką jest nabijanie odpustów i modlitwa za dusze czyśćcowe z taka gwiazdką, że one będą się intensywnie modlić za turnus. One mają niezłe chody w niebie. Odmówienie modlitwy św. Gertrudy to 30 sekund i już mamy 1000 dusz w raju. Trzeba być lisem i lwem. Albo trzeba być przebiegłym jak wąż i czystym jak gołąb.

Tak nas Chryste w swoim złącz Kościele

Nie zapominajmy też o całym niebiańskim towarzystwie, które wezwane pędzi na pomoc jak husaria. To wytrawni wymadlacze i nasi cisi przyjaciele: kiedy Kościół pielgrzymujący jest w potrzebie, Kościół triumfujący zakasuje swoje wybielone we Krwi Baranka rękawy. Kiedyś byłam na oazie z księdzem, który za punkt honoru uważał powierzenie turnusu jakiejś świętej postaci.

Gdy coś ci ukrzyżowało plany

Nie ulega wątpliwości, że dla wielu z nas brak możliwości pojechania na wakacyjną to duża strata, niespełnione marzenie… Czyż to nie pachnie jakoś tak… wielkopiątkowo? Czy i upał nie jest dla wielu udręką. Jak mówi starożytna pieśń oazowa: wydajmy ciała na ognia żar!  W czerwcu i lipcu nie ma innego wyjścia. Niby drobiazg, a jednak zjednoczony z Krzyżem Chrystusa staje się gigantem. I to można ofiarować w intencji turnusów. A gdy wszystko idzie gładko i nie ma nawet na co ponarzekać, można sięgnąć po radykalne środki i… pościć w intencji oaz. Tak czy tak drzewo krzyża ma jeden Owoc.

Cel uświęca

I tak we wszystkim można współdziałać z zatroskanym Chrystusem i z niewyspaną kadrą. Chęć doprowadzenia tych młodych do prawdziwej relacji z Panem, do miłości Kościoła to dążenie, które może nas ożywiać i w Kątach i w Bieszczadach. W kinie, w Lublinie! Kto wie, może na końcu czasów się dowiemy, który to Norbert czy Gabrysia zawdzięcza jakąś łaskę temu, że nas autobus ochlapał na przejściu koło Biedronki. Trzeba też powiedzieć, że im więcej dasz, tym bardziej będzie Ci później zależeć.

Giov