Bóg chce zbawić wszystkie narody

W dniach od 24 lipca do 26 sierpnia br. czterech alumnów rzeszowskiego seminarium odbyło staż misyjny w Kenii. Tych kilka tygodni spędzonych na Czarnym Lądzie stanowiło wspaniałą okazją do zobaczenia jak funkcjonuje Kościół w krajach misyjnych. Nie to jednak było głównym celem wyjazdu. Spotkanie z drugim człowiekiem, towarzyszenie mu w jego przeżywaniu wiary, wspólna modlitwa – to są rzeczywistości, w których swoją posługę pełni prezbiter.

Swój pobyt w Kenii klerycy rozpoczęli i zakończyli w Shalom Home – sierocińcu położonym w miejscowości Mitunguu. Czas spędzony z dziećmi i młodzieżą z tego ośrodka pokazał, jak wielkie braki w wielu aspektach życia mają sieroty z Shalom Home. Czasami wystarczył zwykły gest przyjaźni, jak przybicie „piątki” albo „żółwika”, żeby na twarzy dziecka pojawił się uśmiech. Dzieci, poza nauką wykonywały także wiele prac na terenie ośrodka, pomagały w podlewaniu, sprzątaniu, plewieniu. Towarzyszenie im podczas tych codziennych czynności było wspaniałą okazją do lepszego poznania się i zobaczenia jak żyją na co dzień.

Obok posługi w Shalom Home, klerycy mieli okazję wziąć udział w rekolekcjach organizowanych przez Ruch Światło-Życie. Alumni Dawid i Wiktor posługiwali podczas rekolekcji ewangelizacyjnych w parafii Mary’s Shrine w Msabaha, niedaleko Malindi. Natomiast klerycy Dominik i Sebastian posługę pełnili na rekolekcjach I stopnia Oazy Nowego Życia organizowanych w Meru. Czas tam spędzony był owocny nie tylko dla młodych uczestników, ale również i dla wszystkich tam posługujących. Możliwość zobaczenia sposobu przeżywania wiary na innym kontynencie, w odmiennej kulturze, wśród ludzi o innej wrażliwości, dało okazję do poszerzenia horyzontów swojego myślenia
o Kościele i świecie. Każda Msza święta, wspólna modlitwa czy spotkanie, stanowiły impuls do wyjścia z zamkniętych schematów własnego pojmowania Boga i wiary.

Sporym zaskoczeniem była mentalność Kenijczyków. Rzutowała ona na całokształt ich wiary i relacji do Pana Boga. Podczas Eucharystii było dużo śpiewów, tańców, procesji – z radością wielbili Jezusa, odwołując się do swojej kultury, w której jest tak wiele elementów niemal nieznanych dla wiernych z Polski. Szacunek, z jakim Afrykańczycy odnosili się do Pisma Świętego, wyrażał ich żywą wiarę w to, że Pan rzeczywiście chce mówić do swojego ludu. Od młodzieży kenijskiej można się było nauczyć wielu rzeczy, obcych dla nas, ale jakże pożytecznych – Eucharystia jest spotkaniem z Jezusem, dlatego trzeba przeżywać ją z wielką radością!

Otwartość Kenijczyków, ich życzliwość, autentyczność i szczere chęci szukania Boga sprawiły, że tych kilka tygodni, które klerycy z Rzeszowa spędzili na afrykańskiej ziemi, pomogły im w zrozumieniu tego, że misyjność to jedna z głównych cech Kościoła. Ponadto była to wspaniała lekcja wdzięczności – rzadko doceniamy to, że na co dzień żyjemy
w bardzo dobrych warunkach. W Afryce nie każdy może sobie pozwolić na komputer czy telefon, ale wielu Afrykańczyków ma to, czego nam często brakuje – czas, uśmiech na twarzy, radość w sercu.

Po powrocie z wyjazdu misyjnego pozostał pewien niedosyt, pustka – oby była to okazja do zintensyfikowania wysiłku mającego na celu szukanie Boga. Tak, jak robiła to Kenijska młodzież.

kl. Sebastian Drzał