Zielona misja

Za dwa miesiące lecimy. Bilety kupione na 8 września. Nie ma to, jak zaczynać swą misyjną wyprawę w urodziny Maryi. 

Wyspy, posłuchajcie!

Pewnie już gdzieś o tym słyszeliście. Weronika i ja wybieramy się do Irlandii i będziemy posługiwać Polakom, którzy tam wyemigrowali. Od kilku lat na Zielonej Wyspie rozwija się intensywnie Domowy Kościół i jego członkowie zapragnęli także formacji dla swoich dzieci. Tego tu bardzo brakuje. Będziemy więc przeszczepiać ideę oaz dziecięcych, młodzieżowych i dla dorosłych na grunt irlandzkiej Polonii, zapraszając wszystkich zainteresowanych. Jak mówi jedna z nas: w każdym wieku można i trzeba swoją wiarę przeżywać w sposób dojrzały[1]. Kształtowanie tej dojrzałości jest celem Ruchu.

Zielone pojęcie

Irlandia to kraj w znakomitej większości katolicki. Przynajmniej procentowo, bo kilka tygodni temu w referendum Irlandczycy zdecydowali, że chcą złagodzenia przepisów antyaborcyjnych. Jak widać, nie jest dobrze. Katolicyzm Zielonej Wyspy sięga IV wieku i swoje istnienie zawdzięcza głównie Św. Patrykowi, który Celtom opowiadał o Trójcy Świętej, prezentując koniczynę[2]. Historia Kościoła jest tam bardzo bolesna i pełna męczenników, co ma głęboki związek głównie z bliskością protestanckiej Wielkiej Brytanii. Dziś Irlandia w dużej mierze opiera swą religijność na tradycji, która niestety nie zawsze niesie ze sobą żywą wiarę, prawdziwą relację z Chrystusem[3].

Na zielonych pastwiskach

Ponieważ Weronika udała się na kilka dni do Irlandii zrobić rozpoznanie, już wiemy, że posługa tam nie będzie łatwa. Na szczęście jesteśmy dobrej myśli. Chcemy służyć tym, co otrzymałyśmy: darem wiary, stale pogłębianym przez sakramenty, Słowo Boże, modlitwę i trwanie we wspólnocie – świadome tego, jak wielka to łaska. Będziemy robić to, co trzeba, wiemy jednak, że nie nasza to rzecz, znać czasy i chwile… Owoce naszej animatorskiej posługi ostatecznie należą do Boga i być może niewiele z nich zobaczymy.

Polecamy się  

Jak powiedziała bł. Natalia Tułasiewicz (do odszukania w rzeszowskiej Farze) nie znamy zasięgu modlitwy i nawet nie wiemy, jakie cuda działa. Prosimy więc was właśnie o nią: o modlitwę pełną wiary za nas, obecny tam Domowy Kościół i dzieła, którymi się zajmiemy, oraz za całą Zieloną Wyspę, aby Bóg na nowo użyźnił ją i nawodnił swoim słowem. Wiele osób już teraz modli się za nas i za to dzieło. Dziękujemy.

W Cork będziemy zajmować się formacją oazową w weekendy, od poniedziałku do piątku zaś zamierzamy pracować[4]. W początkowym okresie, zanim pojawią się pierwsze przychody, będziemy jednak potrzebować waszej pomocy finansowej na tzw. wikt i opierunek. Prosimy więc o każde wsparcie w tej materii. Jesteśmy wdzięczne tym, którzy udzielili nam już swojej pomocy.

Za wszystko to już teraz bardzo wam dziękujemy i gwarantujemy pamięć w modlitwie.

Weronika Sarna, Giovanna Jakimowicz

PS. Obiecujemy nie pić kawy po irlandzku i nie szukać czterolistnych koniczyn w celu zyskania pomyślności.

 

Katolickie Stowarzyszenie Tabor
17 2490 0005 0000 4600 7152 9375
Darowizna na cele statutowe (Diakonia Misyjna)

 


[1] Dowodem na to jest fakt, iż moja dwuletnia chrześnica boryka się właśnie z wymówieniem imienia „Jezus”, które jest pełne trudnych głosek szczelinowych.

[2] „We wszystkim do mnie przemówiłeś, Panie!” (św. Franciszek).

[3] http://adonai.pl/historia/?id=7

[4] „Kto nie pracuje, niech też nie je” (Św. Paweł).