XII niedziela zwykła (Mt 10,26-33)

Moje niepowodzenia

Przed nami czas wakacji. Skończy się już za niedługo rok szkolny, katechetyczny, wyjątkowy na przestrzeni lat. Wielu mimo to będzie pracować, studenci będą walczyć podczas batalii sesyjnej. I w tym czasie Bóg pokazuje nam, że Jego Serce jest cały czas dla nas otwarte. W piątek obchodziliśmy Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, które pokazuje, że Bóg oferuje nam swoje Serce. Warto i Jemu ofiarować swoje serce.

Ewangelię dzisiejszej niedzieli poszerzmy o kilka wersetów występujących w Piśmie Świętym: „Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia” (Mt 10,22) oraz „Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Jeśli pana domu przezywali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą” (Mt 10,24-25). Jezus posyłał swoich uczniów z misją, o czym słuchamy od tygodnia, na żniwo. Ale nie koniecznie musi ono być sukcesem. Nie musi być tam przyjęcie czy poklask. Uczniowie Jezusa mogą spotkać się z obojętnością, wrogością, prześladowaniem, agresją czy buntem. Reakcje takie są jakoś wpisane w głoszenie Ewangelii. Bo nie zawsze ona uspokaja, jest przyjemna i miła. Jest tam trud, krzyż, podział, osąd serca czy konieczność radykalnego wyboru. Dlatego los uczniów Jezusa jest związany z losem Jezusa. A nie zawsze był On życzliwie przyjęty. Nawet został nazwany Belzebubem. Jednak żyjąc w Duchu Świętym możemy wypełniać swoje zadanie.

Pamiętam, jak w WSD mówiono nam, diakonom, przed święceniami: ludzie na Was czekają. I faktycznie wiele osób czekało i czeka. Ale pamiętam, jak pierwszy siedziałem w konfesjonale i nikt nie przyszedł do spowiedzi. Pamiętam, jak pierwszy raz odprawiałem Mszę Świętą, a na niej było tylko 2 osoby. Pamiętam, jak idąc drogą w sutannie pierwszy raz ktoś wołał do mnie: pedofilu. Jezus też przezywali, też kazali Jemu odejść ze swojej wsi, w końcu posłali Go na krzyż. Nie zraziłem się tym, dalej pracuje tak jak potrafię. Bo uczeń Chrystusa nie powinien obawiać się prześladowań i trudności. Nie powinien obawiać się drugiego człowieka.

Zaufanie Jezusowi, to siła do przezwyciężenia tych obaw i lęków. Jezus dziś mówi: „więc się ich nie bójcie” (Mt 10,26). Ile osób z nas czuje lęk o swoje ciało, o to co przemija, o nasz spokój, sytuacje, prestiż, posadę, rodzinę. Ile osób z nas czuje lęk przed byciem odrzuconym, osamotnionym, wyszydzonym czy źle zrozumianym. Jezus mówi co innego: „Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28). Jedyna bojaźń jaka może nas spotkać to bojaźń przed Bogiem. Ludzie tak naprawdę nie mogą nam nic zrobić. Nawet jeżeli dla Jezusa stracimy życie, nie mogą nam nic zrobić, bo wtedy zyskamy dużo więcej. Bo Bóg jest większy od mojego strachu, od mojego grzechu, od złego ducha. Bóg na mnie czeka, nieustannie i nie zraża się mną i moimi niepowodzeniami. Panie błogosław nam!! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba