Sprawa Chrystusa

Uwaga, zawiera spoiler!
Jeśli ktoś zastanawiał się kiedyś czy przy pomocy szkiełka i oka można udowodnić istnienie Twórcy oka i krzemu, to to jest właśnie film dla niego.

Nie-święta rodzina

Błyskotliwy dziennikarz Lee Strobel prowadzi wyjątkowo szczęśliwe życie u boku swej pięknej  małżonki Leslie. Oboje są pracowici, sympatyczni (jedyne zastrzeżenia może budzić niepokojący wąs głównego bohatera), odpowiedzialni i bardzo, ale to bardzo się kochają. Ich małżeństwo zbudowane jest nie tylko na miłości, ale także na wspólnocie wiary lub raczej jej braku – oboje są bowiem ateistami, a ta ideologiczna jednomyślność zdaje się wspaniale spajać tę relację. Jednak ich związek wisi na włosku, odkąd nagle Leslie nawraca się i zaczyna wierzyć w Chrystusa. No cóż, było już w dziejach takie jedno małżeństwo, które się o mało przez Jezusa nie rozpadło…

Szukając Żywego wśród umarłych

Zbulwersowany i wyraźnie zazdrosny Lee wszczyna poszukiwania dowodów na niedorzeczność zmartwychwstania Chrystusa. W tym celu zwiedza Stany Zjednoczone wędrując od jednego specjalisty do drugiego. Udaje się do psychologa, archeologa i lekarza, zatelefonował nawet do Jerozolimy w celu zdobycia informacji od specjalisty. Spodziewał się, że wszystko uda mu się lekko, łatwo i przyjemnie i już w przedbiegach natrafi na obecność krasnoludków w Nowym Testamencie lub na inne kuriozum, które z łatwością pozwoli mu ośmieszyć całą chrześcijańską naukę. Niestety (jak łatwo się domyślić), im dalej brnie w poszukiwaniach, tym większe napotyka trudności. W którymś momencie orientuje się, że zdobył już wszelkie możliwe dowody i opinie, a jedyną rzeczą, jaka dzieli go od rozwiązania śledztwa, jest jego własne spojrzenie na sprawę.

Prawdziwie zmartwychwstał!

Chodzą słuchy, że wiara nie może być zbudowana na naukowych dowodach. Zdania są podzielone. Przyznam, że nie spotkałam się dotąd z sytuacja nawrócenia przez naukowe dowodzenie. Ale ktoś się rzeczywiście nawrócił. Niewątpliwie jest różnica pomiędzy uznaniem istnienia Boga, a poznaniem Go i wejściem w osobową relację z Nim, choć trzeba przyznać, że wiara w Jego istnienie wydaje się być podstawą dla reszty. Lee Strobel w czasie swego śledztwa poznał, jaki jest Bóg, znał też gorące świadectwo swojej żony. Brakowało mu jednak przekonania o Jego istnieniu. Święta Teresa Benedykta od Krzyża znana światu jako Edyta Stein powiedziała kiedyś, że ten, kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział. Lee rzeczywiście szukał prawdy ze skrupulatnością godną podziwu i rzeczywiście ją znalazł.

Oczy na uwięzi

Skojarzyło mi się to z historią trzech króli, którzy poszukiwali prawdy, poszukiwali Boga sobie znanymi sposobami, czyli badając niebo. Szukajcie, a znajdziecie! Bóg pozwolił im się znaleźć, ponieważ przemówił do nich w sposób zrozumiały dla każdego szanującego się maga, tzn. przez astronomię. Do Jezusa zaprowadziła ich gwiazda. Tymczasem Lee trafił do Niego dzięki współczesnym sobie mędrcom, szkiełku i oku. Mówią, że świat odpowiada tak, jak go zapytamy, czyli jeśli przyłożymy linijkę, nie poznamy temperatury. Może pytając o to czy Bóg istnieje i przykładając cokolwiek: mikroskop, teleskop, serce, zawsze uzyskamy taką samą odpowiedź? Trzeba tylko rzetelnie szukać i być otwartym na szokujące odkrycia. Na odkrycia, które zmieniają życie. Istotnie przełomowym momentem akcji jest chwila, kiedy Lee słyszy o tym, że można czegoś nie dostrzec, gdy się tego nie chce zobaczyć.

Trzy Maryje poszły…

Na Kongregacji odpowiedzialnych dwa lata temu Jacek Pulikowski powiedział, że w rodzinach nawrócenie mężczyzny jest wydarzeniem bardziej „promieniującym” i ewangelizującym niż nawrócenie kobiety. Ciężka dola kobiet. Bardzo ciekawe jest, że w filmie pierwszą przyczyną nawrócenia Leslie jest pielęgniarka Alfie, zaś sama Leslie staje się świadkiem w swoim domu, gdzie jednak jej postawa jest jedynie powodem kłótni. W filmie pada ciekawe stwierdzenie mówiące, że w starożytności kobiety nie były wiarygodnymi świadkami, na ich doniesienia patrzono przez palce. A jednak Jezus właśnie im ukazał się najpierw po Zmartwychwstaniu! Jak widać świadkowie kiepscy, a jednak wszystko działa.

Gio