Przygody eucharystyczne

Już niedługo półmetek trzech eucharystycznych lat w polskim Kościele. Z tej okazji eucharystyczne przygody jednej duszy.

Co się stało?

W kościele pw. Św. Wojciecha w Krakowie na rynku (tym małym), spotkała mnie nietypowa i w gruncie rzeczy smutna przygoda. Podczas Mszy świętej o 21:37 beztrosko wracałam do swej ławki po komunii. Naraz zorientowałam się, że siedzący obok mnie starszy pan rzewnie płacze. Kiedy usiadłam, powiedział do mnie: „Mój Boże, jak ja pani zazdroszczę”.

„Całuj mnie”

W tym samym kościele, innym razem, uczestniczyłam w Eucharystii o tej samej porze. Aby dobrze zrozumieć sytuację, trzeba wiedzieć, że kościół jest mały, skrajnie ciasny i jakoś wówczas był niezbyt dobrze oświetlony. Głównym celebransem był pewien niski ksiądz. Po jego prawej stronie, za paschałem, w cieniu, stał jeszcze jeden kapłan. W czasie wezwania „Oto Baranek Boży…” patrzyłam na głównego celebransa. W pewnym momencie oko niechcący zboczyło mi w lewo, gdzie w cieniu, za świecą i w oddali, stał drugi ksiądz trzymający w ręce Hostię. Doświadczyłam jakby małego wstrząsu, będąc świadkiem tego, że ten kapłan… ucałował Hostię[1]. Było to coś, co można określić słowami „z drżeniem całujcie Mu stopy”. A jednak było w tym tyle czułości, tyle oddania, miłości, że byłby tu adekwatny inny cytat. Czułam się jak podglądacz, jakbym zobaczyła przez dziurkę od klucza najbardziej intymną scenę pomiędzy zakochanymi. Kapłan ten całował żywą Osobę. Tak się nie całuje chleba, tak się całuje człowieka.
Myślę, że taki pocałunek jest równowagą dla pocałunku Judasza.

Rzeczy niewidzialne

Proboszcz mojej parafii należy do tych twardych, enigmatycznych kapłanów, którzy tylko czasami zdradzają, że prowadzą głębokie i pełne przygód życie duchowe. Pewnego razu mówił kazania dla dzieci pierwszokomunijnych. Ma wówczas zwyczaj przemawiać „od ołtarza”. Omawiając Przeistoczenie, powiedział coś, co pamiętam do dziś i co stało się moim stałym elementem przeżywania Eucharystii: „Kiedy ksiądz podnosi na patenie Ciało Pana Jezusa, to jest to moment podniesienia krzyża na Golgocie. Dlatego staram się odłożyć później patenę jak najdelikatniej, żeby nie sprawiać więcej bólu, bo przecież tyle go wtedy było”. Następnie wyjaśnił dzieciom (i bardziej zasłuchanym starszym parafianom), że później Krew płynącą z ran Chrystusa zbiera się i to jest moment, kiedy podnosi się na Mszy kielich.

Jeden gest

Kard. Sarah powiedział kiedyś coś, co wszyscy chyba wiemy: po sposobie odprawiania Mszy świętej można poznać, jakie życie duchowe prowadzi kapłan. W tym temacie mam dwie opowieści. W gimnazjum uczył mnie ksiądz wikary, z którym miałam liczne zatargi i za którym ogólnie nie przepadałam. Kiedy jednak odprawiał Mszę i klękał po podniesieniu Ciała i Krwi Pana Jezusa, wiedziałam – po tym jednym geście! – że to święty kapłan.

Zagięcie czasoprzestrzeni

W mojej parafii jeden wikary odprawia Eucharystię tak, że można się nawrócić. Na jego twarzy skupienie, wzrok nie błądzi, gesty są precyzyjne jak u chirurga. Gdy na słowa „oto Baranek Boży” trzyma Hostię, nie spuszcza z niej wzroku bez wyraźniej przyczyny. Szczególnie ciekawe jest, że wcale się nie spieszy, a my wcale nie siedzimy w kościele długo. Trzeba przyznać, że niektórzy księża rozdają komunię mechanicznie. Tymczasem ów ksiądz czyni to powoli, tak, że jest nawet czas, by spojrzeć na swoją Hostię, usłyszeć „Ciało Chrystusa” i powiedzieć „Amen”. I to wszystko na sumie, i to wszystko w święta.

Organicznie związani

Muszę powiedzieć, że bardzo lubię, kiedy księża mówią swoje świadectwa. Dawno temu byłam na kolonii, a prowadzący ją ksiądz codziennie odprawiał nam Mszę i mówił kazanie. Nie pamiętam z tych kazań nic, poza jednym, na którym powiedział, że księża nie muszą codziennie odprawiać Eucharystii, nie ma takiego przepisu. Odkąd on sam przyjął święcenia (a był księdzem niecałe trzy lata), tylko jednego dnia tego nie zrobił, ale czuł się z tym tak fatalnie, że potem nigdy więcej już mu się to nie zdarzyło.


[1] Kilka lat później przypadkiem dowiedziałam się, że gest ten jest praktykowany w obrządku maronickim i syryjskim.