Oaza Rekolekcyjna Diakonii Życia w Dębowcu

W dniach od 11 do 20 sierpnia 2017 r.Centrum Pojednania La Salette w Dębowcu na terenie pięknego Sanktuarium Matki Bożej z La Salette odbyła się Oaza Rekolekcyjna Diakonii Życia.

Moderatorem rekolekcji był ks. Piotr Róż, a parą prowadzącą: Małgorzata i Artur Berłowscy.

W czasie rekolekcji wspierał nas ks. Marcin Duplaga oraz dwaj klerycy w Wyższego Seminarium Duchownego w Rzeszowie: kl. Krzysztof Misiak oraz kl. Patryk Czech.

W rekolekcjach uczestniczyło 102 osoby, w tym 20 małżeństw z Domowego Kościoła wraz z dziećmi oraz 8 osób z Grupy Dorosłych.

Uczestnicy przyjechali do Dębowca z diecezji lubelskiej, łódzkiej, opolskiej, płockiej, poznańskiej, przemyskiej, rzeszowskiej, siedleckiej, szczecińsko-kamieńskiej, toruńskiej, warszawskiej, oraz warszawsko-praskiej.

Uczestnicy zostali podzieleni na 9 grup:

trzy kręgi rodzin, jedna grupa dorosłych, dwie grupy Oazy Dzieci Bożych, dwie grupy Oazy Nowej Drogijedną grupę najmłodszych dzieci. Posługę animatorów muzycznych podjęli Justyna i Artur Machowie (dla uczestników dorosłych) oraz Weronika Sarna (dla grup dziecięcych).

 

W czasie rekolekcji poruszaliśmy szereg interesujących i aktualnych tematów dotyczących m.in. samoakceptacji, różnic psychicznych między kobietą i mężczyzną, seksualności, opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym, obrony życia, więzi rodzinnych, czystości, problemu homoseksualizmu, a także wiele innych.

Naszymi prelegentami byli: Jacek Pulikowski, Anna i Krzysztof Pazdanowie, Izabela Marondel, Krzysztof Kościołek, Klaudia i Arkadiusz Kwiatkowscy, Anna i Rafał Czuprykowie, Jolanta Pieczonka, Ks. Przemysław Drąg, Ewa Rybka-Oktaba oraz Dorota i Łukasz Kozyrowie.

Dla nas wszystkich był to czas błogosławiony. Czuliśmy modlitwę wielu osób o to, by te rekolekcje się odbyły. Godzina świadectw uzmysłowiła nam wszystkim, jak Bóg realnie działa w sercach ludzi i czyni cuda. Owoce Jego działania będą z pewnością widoczne w życiu wszystkich, którzy uczestniczyli w rekolekcjach, ale wierzymy także, że i w działaniu naszej Diakonii Życia.

Bogu niech będą dzięki!

Małgorzata i Artur Berłowscy
Diakonia Życia Ruchu Światło-Życie Diecezji Rzeszowskiej

 

 

Świadectwa uczestników

 

Był to dobry, potrzebny czas

Podczas godziny świadectw wspomniałam, że nie miałam oczekiwań jadąc na rekolekcje. Nie chciałam zakładać, co usłyszę i nasłuchiwać kiedy to wybrzmi. Pozwoliłam aby Pan Bóg sam położył akcent tam, gdzie uzna za stosowne. I zaryzykuję stwierdzeniem, że położył.

Na ORDŻ jechałam bardzo ciekawa konferencji pana Jacka Pulikowskiego. Słuchaliśmy ich z mężem uważnie. Przyjemnie było się zgodzić, że w tak wielu poruszanych aspektach zdajemy życiowy egzamin. Oczywiście, nad niejednym musimy pracować, bo każdy ma pole gdzie może się wykazać. Nawet 200% racji, nie jest ważniejsze od relacji. Ja, kobieta, która z natury oczekuje przeprosin nawet wtedy, kiedy sama coś zrobi źle, wydrukowałam te słowa i przykleiłam na lodówce. Spisałabym jeszcze kilkanaście innych, małżeńskich sentencji, ale okazało się, że nie jest to sfera, którą Pan Bóg pragnie we mnie dotykać najmocniej..

 

Świadectwa osieroconych rodziców

Za każdym razem, kiedy ktoś z naszych znajomych, przyjaciół, dowiaduje się, że serce jego dziecka przestało bić, wzbudza się we mnie żal i niezrozumienie. Boże, to tak wspaniali ludzie, dali by temu dziecku tyle miłości, dlaczego dopuszczasz na nich taki dramat? Pytałam. Co mówić rodzicom w takim czasie? Opowiadać o cudach uzdrowień, kiedy u nich cud się nie wydarzył? Czy modlitwy tych rodziców, o zdrowie i życie swojego dziecka były mniej wartościowe od modlitw, które zostały wysłuchane? Słuchać w milczeniu. Towarzyszyć w bólu. To tak wielka, trudna tajemnica. Rodzice tych dzieci są dla mnie największymi nauczycielami zaufania Panu Bogu, nawet jeśli sami dźwigają krzyż zawiedzionego wołania. To Oni, są dla mnie nauką krzyża, nauka zaufania mimo wszystko. „Wierzyć, to znaczy ufać, kiedy cudów nie ma” – pisał ksiądz Twardowski. Nie wiem czy Pan Bóg uzdrowił moją wiarę w sens tych wydarzeń, w sens cierpienia dzieci, z którymi spotykam się podczas pracy w szpitalu, ale na pewno nasycił jeszcze mocniej potrzebę dziękowania za zdrowie i życie moich dwóch córeczek. Z każdym dniem przypominał, jak wielkim są dla mnie darem. Z tą świadomością nie przyszedł jak delikatny wietrzyk, ale mocny podmuch Ducha Świętego…

Było dla nas niemal regułą, że przed każdymi rekolekcjami natrafiliśmy na problemy, które stawiały pod znakiem zapytania nasze uczestnictwo. Tym razem było inaczej. Komplikacje, jeśli tak mogę to nazwać, pojawiły się gdy dotarliśmy już na miejsce i starsza córeczka zaczęła dawać mocno do wiwatu swoją przekornością i nieposłuszeństwem. Zadawaliśmy sobie pytanie Dlaczego? Co się dzieje z naszą Marysią? Gdzie się podziała ta rozkoszna dziewczynka? Problem adaptacyjny 3,5 latka? Naprawdę chcesz Boże aby przez takie głupoty rozbiło się nasze skupienie na tych rekolekcjach? I kiedy wydawałoby się, że przegrywamy z sytuacją, że lada moment spakujemy się i wrócimy do domu, nagle piątkowy plan dnia zmienia się i spędzamy wieczór oglądając „Chatę”. Jak to się stało, że dotychczas nie słyszałam o książce, na bazie której powstał ten film, nie wiem? Wiem jednak, że nieznajomość treści rozbiła moje serce na milion kawałków. Zalała mnie fala łez, tak niepojęta, oczyszczająca fala łez. Nie dotrwałam do ostatniej sceny. Musiałam wyjść do swojego dziecka i przez długi czas nie wypuszczać Jej z objęć. Tak zalana łzami przepraszałam za swoje niedoskonałości jako rodzic, powtarzając jak bardzo Ją kocham. Dziękując Bogu, że Ją mam. Nie wiem ile nasz maluszek zrozumiał z tej sytuacji – mama płacze, a mówi że jest dobrze? Jej spojrzenie z owej chwili, jej łapki przyklejone do mojej twarzy będą obrazem towarzyszącym mi do końca życia. Tak samo jak świadomość, że jest moim cudem z Nieba. Chwilę po mnie, dołączył mąż.  Dziś czuję, że te niezrozumiałe zachowania Marysi miały się temu przysłużyć. Być może Pan Bóg dopuścił do tego, aby oczyścić to, co mimowolnie wkrada się w serce człowieka – rutyna, znużenie, złość, narzekanie. Wkrada malutkimi kroczkami i zatruwa piękno relacji łączącej najbliższych sobie  ludzi. Tam, gdzie serce powinna wypełniać wyłącznie miłość  i wdzięczność.  Pan Bóg jest czułym, czujnym Ojcem i najlepszym psychologiem. Zaczęło się nowe.

Podczas tych rekolekcji nie wiele padło treści, które byłyby dla mnie nowe, ale na pewno bardzo wiele z nich zostało właściwie uporządkowanych i ugruntowanych. Dzięki naszej parze prowadzącej – Małgosi i Arturowi, pierwszy raz od czterech lat poczułam się rozmodlona podczas odnawiania przyrzeczeń małżeńskich, a nie przymuszana do „odhaczania” punktu programu, co niestety było kiedyś naszym udziałem i rzuciło przykre doświadczenie na ten wyjątkowy moment. Bardzo dziękuję Kochani za Waszą delikatność i  subtelność. Dziękuję za tak doskonałe przygotowanie przestrzeni do odbycia dialogu małżeńskiego. Dziękuję za Wasze zaangażowanie.

Do Dębowca pojechaliśmy jeszcze z jednego powodu – wypraszać u Pięknej Pani światło i rozeznanie, czy to jest ten czas, aby starać się o kolejne dziecko. Nabrałam zaufania, aby i tu powtarzać Jezu Ufam Tobie. On jest Panem czasu. Niech przy naszej otwartości na życie, błogosławieństwo spłynie z Góry w najwłaściwszym czasie. Głęboko wierzę, że wszystko, czego tu doświadczaliśmy było nieprzypadkowe.  Miejsce, czas, każdy uczestnik. Nie wyście mnie wybrali, ale ja Was wybrałem. Lubię wracać do słów, że każdy człowiek staje na naszej drodze z jakiegoś powodu – albo jako lekcja, albo błogosławieństwo. Dziękuję, że byliście tym błogosławieństwem, niosąc mi najpiękniejszy manifest – ŚWIADECTWA SWOJEGO ŻYCIA.

Agnieszka Jakubek

 

 

Szybka decyzja o posłudze w diakonii wychowawczej na ORDŻ w sierpniu 2017. Wyjazd i … ok. 10 dni pracy, spotkań, przeżyć, emocji, wzruszeń, ale również małego wypoczynku, kontaktu z przyrodą i doświadczenia bliskości Boga.

Wszystko, co dobre – szybko się kończy – brzmi polskie przysłowie. Po krótkich rekolekcjach nadszedł czas by zmierzyć się z “rzeczywistością”. I tu … nagłe rozczarowanie. Ostra krytyka ze strony bliskiej rodziny. Podważanie wartości wspólnotowych rekolekcji, kontrowersyjna postawa wobec własnych dzieci i wnuków itd.

– To jest dla Ciebie sprawdzian “na gorąco”! Czy masz odwagę świadczyć o Mnie w konkretnym miejscu i środowisku ? – podświadomie słyszę pytanie Jezusa. Nadszedł najtrudniejszy etap rekolekcji 2017. Po kilku dniach mile spędzonych na Podkarpaciu dochodzi jeszcze nagła agresja ze strony mojego męża… Za dużo, jak na słabego chrześcijanina? Nie, otrzymujemy krzyż na miarę naszych możliwości. Tylko trzeba go przyjąć bez marudzenia i dalej wędrować przez życie!
Dzięki baterii naładowanej podczas ORDŻ, darom Bożego Ducha, własnemu wysiłkowi i pomocnej dłoni drugiego człowieka możemy dojść na szczyt. Tam w “schronisku” odpoczniemy, napijemy się ciepłej herbaty, zanucimy kilka budujących wersetów by móc pójść dalej…

Ale to będzie już zupełnie inna wędrówka.

Marta

 

Bóg Wam zapłać za te rekolekcje. Był to dla nas wspaniały czas, odżyła nasza miłość i Pan zaczął uzdrawiać nasze serca. Agapa i ta ” potańcówka” była niesamowita i niespotykana na wcześniejszych naszych oazach.

Dla mnie był to trudny czas ze względu na moje trochę rozhukane dzieci i  trudności w dogadywaniu się z nimi…więc przepraszam za moje humory które było pewnie czasem widać.

Ale wiem że  był to ten czas i miejsce i treści dla nas…czas leczenia ran…

Teraz trzeba wrócić do szarej rzeczywistości co nie jest takie proste, i żyć tym co tam przeżyliśmy.

Z Panem Bogiem!

Ania i Wojtek Pawlak z dziewczynkami