Niedziela Chrztu Pańskiego (Mk 1,6b-11)

Nowe życie

Przeżywamy dzisiaj wyjątkowe święto – Uroczystość Chrztu Pańskiego. Wydarzenie to ma bardzo mocne podłoże biblijne, bo występuje u wszystkich Ewangelistów. Historyczność tego wydarzenia nie podlega dyskusji. Dla nas Uroczystość ta ma wielkie znaczenie, bowiem przypomina nam dzień naszego Chrztu. Dzień w którym staliśmy się Chrystusowi. Tu otrzymaliśmy zaczątek wiary, którą każdy z nas ma rozwijać. Powodzenia!

Dzisiejsza Liturgia Słowa bardzo jasno mówi nt. Chrztu. Czym ten Sakrament jest dla nas? Popatrzmy na Ewangelię. Widzimy w niej Jana Chrzciciela, największego z proroków Starego Testamentu, który zapowiadał przyjście Mesjasza. Tak mówi dzisiaj: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie” (Mk 1,7a). Jan staje u początku publicznej działalności Jezusa. Mimo swojej popularności i przewrotowi, który uczynił w owym czasie (sam doprowadził do ogromnego poruszenia religijnego wśród Żydów, tłumy ściągały do Jana), to pokazuje, że idzie Ktoś większy. Mówi: „Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym” (Mk 1,8). Chrzest Jana był chrztem nawrócenia. Wchodzono do rzeki, wyznawano grzechy, zanurzano się i zaczynał się okres pokuty, czyli naprawy życia. W Jezusie jest coś innego.

Wtedy „przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie” (Mk 1,9). Jezus przyjmuje chrzest jak my, przyjmuje na siebie to, co chrzest obmywa – przyjmuje na siebie nasze słabości i grzech. Jezus przyjmuje na siebie wszystko zło. Bierze je na siebie i wychodzi z wody, czyniąc wodę czystą. On daje nam inny chrzest. Jak możemy sobie to wyobrazić, Jezus zszedł na sam dół, w te największe odmęty zła. Po ludzku rodzi to w nas obrzydzenie. Jak ktoś wpadnie w brudną wodę to nas od niego odstrasza, odrzuca. Uciekamy przed jego widokiem, a jeszcze bardziej zapachem. Nikt nie ma ochoty wejść w to samo miejsce. A Jezus, który od Adama i Ewy zna grzechy ludzkości, wchodzi w to zło, bagno, smród. To Jego poświęcenie, miłość, odwaga do nas. Wychodząc czyni wodę czystą, aby każdy z nas na zawsze mógł zostać obmyty. Nikt inny nie mógł tego zrobić, bo każdy człowiek był brudny. Mógł to zrobić tylko Jezus, jedyny czysty i bez grzechu.

W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie” (Mk 1,10). Dzięki Jezusowi dla nas niebo jest otwarte. Dzięki Niemu mamy szansę na nowe życie, inne, odmienione. Chrzest Jana był ku nawróceniu, chrzest Jezusa jest ku nowemu życiu. To życie zupełnie inne. Po grzechu Adama człowiek miał zamknięte niebo, umierał i szedł do Szeolu, oczekując zbawienia. W Starym Testamencie Duch Jahwe był dawany ludziom na ich specjalną misję czy działanie (Sdz 6,34; 1 Sm 11,6), a w sposób wyjątkowy miał zstąpić na oczekiwanego Zbawiciela, czyli Mesjasza. Dziś zstępuje na Jezusa. Z przyjściem Jezusa, Jego chrztem rozpoczynającym misje odkupienia tak bardzo widoczną, z Jego śmiercią i zmartwychwstaniem widzimy, że i my mamy szansę na to otwarte niebo. Darem chrztu jest Duch Święty, który i na nas zstępuję, dając na nowe życie.

Dlaczego to dla nas takie ważne? Gdy popatrzymy na wielu ludzi, którzy walczyli z chorobami, np. nowotworami, albo przeżyli trudne wypadki, z których, jak zwykło się mówić: wykaraskali się, albo otarli się o śmierć, widać w nich piękną postawę: szacunek i radość z życia. Oni wiedzą, że życie zostało im podarowane, wiedzą, że to dar, wcale nie zasłużony. Cieszy wtedy ich zwykłe jedzenie, szybko wybaczają, szybciej sami proszą o wybaczenie, są tolerancyjni, praktykują miłość do każdego. Ogromna zmiana. W nas dziś również musi być świadomość tego nowego życia, dostanego za darmo. To ma w nas rodzić radość życia, szacunek do życia, przeżywania go głębiej i mocniej. Panie, dziękuję Ci za Twoje poświęcenie dla nas, otworzenie nieba i danie Ducha. Spraw, abym trwał w nowym życiu! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Niech Pan błogosławi!! +

ks. Damian Ziemba