Nabożeństwa mniej znane cz. 1.

Godzina święta

Zastanawialiście się kiedyś, co by się stało, gdyby Jezus w Ogrójcu wstał od modlitwy i znalazł uczniów czuwających?

 

Dar dla Kościoła

Święta Małgorzata Maria Alacoque przyniosła w darze Kościołowi IX pierwszych piątków oraz nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa[1]. Zawdzięczamy jej jednak jeszcze jeden cudowny sposób modlitwy: Godzinę Świętą. Dzisiaj trochę o niej.

 

Trzy dni, których nigdy dość

Dla wszystkich, którzy kochają Triduum Paschalne, mam dobrą wiadomość: można je przeżywać co tydzień, ponieważ każdy tydzień ma piątek, sobotę i niedzielę. Podkreśla to Kościół, przypisując dniom konkretne tajemnice różańca, czyniąc piątek dniem pokutnym, a niedzielę uroczystym. Wskazał na to też Pan Jezus mówiąc do Małgorzaty Alacoque podczas pewnych objawień:

A we wszystkie noce z czwartku na piątek dam ci uczestnictwo w tym śmiertelnym smutku, który odczułem w Ogrodzie Oliwnym. I żeby Mi towarzyszyć w tej pokornej modlitwie, którą zanosiłem wówczas do mego Ojca wśród wszystkich Moich udręczeń, będziesz wstawać między godziną jedenastą a północą[2], by w ciągu godziny klęczeć wraz ze Mną z twarzą pochyloną ku ziemi. A czynić to będziesz tak dla uśmierzenia gniewu Bożego, błagając o miłosierdzie tak dla grzeszników, jak dla złagodzenia w pewien sposób goryczy, którą czułem z powodu opuszczenia Apostołów, tak iż musiałem czynić im wyrzuty, że nie mogli czuwać ze Mną jednej godziny.

Nabożeństwo zwane Godziną Świętą polega więc na czuwaniu przy Chrystusie i z Chrystusem (i w Chrystusie) podczas jego modlitwy w Ogrójcu w nocy z czwartku na piątek. Jakie to proste!

 

W taką noc…

Być może po przeczytaniu objawień nabożeństwo wydaje się bardzo surowe, ale w gruncie rzeczy jest to modlitwa towarzyszenia, modlitwa wielkiej bliskości. Jej miłośnikami byli liczni święci i błogosławieni Kościoła np. bł. Gabriela Bossis. To ona przekazała nam wiele słów Pana Jezusa, w których mówi On, jak drogie są mu dusze, które przybliżają się do Niego właśnie w tę czarną noc Ogrójca:

Przyjdź, oblubienico moja. Patrz jak cierpię w Ogrójcu… Tak jakby to było dziś wieczorem. Dla Boga ten wieczór trwa zawsze, bo On widzi jednocześnie wszystkie czasy. Nie opuszczaj Mnie!… Jestem jak dziecko przepełnione lękiem, które błaga by nie zostawiać go samego… Pozostań tu! Niech wiem, że jesteś obecna. Obecność przynosi ulgę… Trzymaj Mnie za rękę… Jestem tylko biednym Człowiekiem, bardzo nieszczęśliwym, będąc zarazem Bogiem. Nikt nie pojmie ogromu mojej męki! Chciałbym mieć wszystkich moich dokoła Siebie… Widzę rozpętane piekło i jestem sam, żeby się bronić: módl się więc ze Mną!… Czy mocniej wierzysz w moją miłość teraz, kiedy widzisz, jak bardzo cierpię?

I w innym miejscu:

Modlić się ze Mną, rozumiesz? Ze Mną. Mówiłem im: ‘Jak to, nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną!… Czuwajcie i módlcie się!’ Tobie także powtarzam te same słowa. Czy wzajemne pomaganie sobie braci nie jest naturalne? Ja jestem twoim Bratem. Dźwigam ciężar świata. Wydaje Mi się, że upadam już pod tym ciężarem… Moja Gabrielo, pomóż Mi! Pomóż Mi modląc się. Pomóż Mi kochając…

Oraz:

Zbliż się do Mnie w Ogrójcu cierpienia i potu. Rozumiesz: będę mniej samotny… Oni śpią.

 

Cel uświęca środki

Wspominałam kiedyś o tym nabożeństwie i uczestniczka zapytała: „Jak to? Mam sobie wziąć poduszkę, przytulić ją i wyobrażać sobie, że to Pan Jezus?” Cel uświęca środki! W czasie Godziny Świętej można odprawiać Namiot Spotkania[3], koronkę, różaniec np. tajemnice bolesne, po prostu siedzieć i modlić się swoimi słowami, dziękować Panu, mówić Mu czułe słówka, całować Dłonie, które niedługo będą przebite… Sposobów jest wiele. Przenieść się w czasie do tej właśnie godziny i stanąć w Ogrodzie przy Tym, który dwa tysiące lat temu ma świadomość naszej obecności i pragnie jej – oto właśnie Godzina Święta.

 

Spotkanie na szczycie

A może warto też stawić się w Ogrójcu z myślą o tym, jak wiele jest ze mną świętych dusz w tym niewielkim ogrodzie. Święta Maryja, która nawet nie będąc wśród uczniów czuwała; św. Teresa z Avili, która z tą godziną łączyła się zawsze przed snem; ojciec Pio, który otrzymał wielką łaskę zrozumienia, co Chrystus przeżywał tej nocy[4]; siostra Faustyna czy Jan Paweł II, który nawet podczas swoich pielgrzymek był wierny tej praktyce i wielu, wielu innych. Nota bene jesteśmy tam więc w naprawdę doborowym towarzystwie. Warto się przyzwyczajać, skoro mamy poważny zamiar spędzić z nimi wieczność.

 

A w nocy Mu śpiewam

Błogosławionej Gabrieli niejednokrotnie nie udawało się odprawić Godziny Świętej w wyznaczonym czasie między 23 a północą z czwartku na piątek, ale przez wzgląd na swoje pragnienie pocieszenia Pana Jezusa, modliła się w ten sposób łącząc się duchowo z tą właśnie godziną. Wydaje się, że nawet strefy czasowe wymyślono, by nas przybliżyć do zbawienia. Dzięki nim malkontenci i spóźnialscy o 16:03 chwytają za różaniec i przenoszą się myślami między inne południki, aby zgarnąć wszystkie gratyfikacje związane z odmówieniem koronki w Godzinę Miłosierdzia.

 

Strapionych pocieszać

Uczestnicy zapytani po co jest modlitwa, odpowiadają zazwyczaj, że po to, by coś uprosić, za coś podziękować lub przeprosić Boga. Ma ona jednak jeszcze jedną funkcję: modlimy się, by wejść w relację z Bogiem, by Go poznać, przywiązać się do Niego, tak jak przywiązujemy się do kogoś bliskiego. Długie rozmowy sprzyjają dobrym relacjom. A prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Godzina Święta daje ku temu szerokie i głębokie możliwości. Chyba trudno przyjąć do wiadomości, że Jezus potrzebuje pocieszenia. Może to znak tego, jak mało znamy swojego Boga? Okazuje się, że potrzebuje tego bardzo i że nie tylko był głodny na pustyni i spragniony na Krzyżu, ale był też strapiony i to prawdopodobnie najbardziej jak się da. Ten, którego Pismo Święte nazywa najpiękniejszym z synów ludzkich jest też bez wątpienia najczulszym i najwrażliwszym spośród zrodzonych z niewiasty i bardzo drogie są Mu wszystkie przejawy naszej czułości wobec Niego. A oto dowód:

Dusze, które nieustannie prowadza rozmowę wewnętrzną ze Mną, nie wiecie ile rozkoszy zgotowaliście swojemu Zbawcy. Nie pojmujesz tego, Moje dziecko, co to znaczy w samotności, opuszczeniu przez tylu, odczuwać, że w czyimś sercu jest się drogim przyjacielem… tym najmilszym… jedynym… oczekiwanym.

Dziwna to rzecz – żeby stworzenie mogło pocieszyć swojego Boga. Ja pocieszę was gdy zasypiać będziecie odchodząc do wieczności.

Powodzenia śmiałkom!


[1] Jest teraz o tym film.

[2] Dziś brzmiałoby to pewnie: „(…) będziesz przerywać oglądanie serialu na Netflixie…”.

[3] Nie ma to, jak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

[4] Link do jego zapisków na ten temat: https://voxdomini.pl/archiwa/modlitwy-i-nabozenstwa/o-pio-rozmyslania-nad-meka/.