III niedziela zwykła (Łk 1,1-4; 4,14-21)

Boża oferta

Kościół kończy przeżywać Światowe Dni Młodzieży w Panamie. Trwały one od 22-27 stycznia. Obecny na nich papież Franciszek zachęcał wielokrotnie, aby młodzi nie wycofywali się z życia, by nie przestawali marzyć i dążyć do celów, ale by w tym towarzyszył im Jezus. Zachęcał, aby przebudzać serce do odważnego stawania po stronie Jezusa i dawania o Nim świadectwa na wzór Maryi, której słowa towarzyszyły rozważaniom w tym roku: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego” (Łk 1,38). To orędzie niech dojdzie do każdego!

Ewangelia zaczyna się dość nietypowo. Św. Łukasz pisze: „Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono” (Łk 1,1-4). Św. Łukasz musiał mieć świadomość powstawania różnych opowiadań o Jezusie, znał Ewangelię św. Marka. Co nim kierowało, że napisał swoją? Świadectwo wiary. Grecki termin pragma to zdarzenia, wydarzenia, dzieła bardzo konkretne i odnoszą się do Jezusa. Dzisiaj św. Łukasz chce nas zachęcić do tej samej drogi. Gdy brakuje nam wiary, gdy się wahamy, gdy czujemy wątpliwości, gdy nie wiemy co zrobić, gdy przestaje do nas przemawiać słowo kogokolwiek, gdy czujemy próżnie / pustkę wiary, warto stać się Teofilem, tzn samodzielnie przejść tą drogę Ewangelii. Dlaczego?

Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich” (Łk 4,14-15). Jezus po zwycięstwie nad szatanem, gdy był kuszony (Łk 1,1-13) powraca w rodzinne strony. Obecność Ducha Świętego w życiu Jezusa wielokrotnie była podkreślana, tak samo jak fakt, że orędzie Jezusa ma coraz większy zasięg. Jezus ma autorytet w nauczaniu. Jest w synagodze, czyli kontynuuje nauki Starego Testamentu. W grece użyto tu czasownika doksazomenos, który nosi w sobie słowo doksa – chwała, cześć. Jezus jest wychwalany z Boską czcią. Modlitwa w synagodze była ułożona, miała swój schemat. Jednym z elementów było odczytanie słowa. W Palestynie dzielono Pięcioksiąg na 167 sedarim, które odczytywane po kolei pozwalały przeczytać Pięcioksiąg w 3 lata. Czytano po hebrajsku, ale później w innym języku: aramejskim lub greckim, aby każdy mógł zrozumieć. Po odśpiewaniu psalmów odczytywano jeszcze fragment z Proroków. Jezus wybrał tekst z Izajasza i zgodnie z zasadą mógł wygłosić komentarz.

Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4,17-19). Słowa Izajasza (Iz 61,1-2) to opis radości Izraela z powodu uwolnienia z niewoli babilońskiej. Izajasz był posłany do ludu, który doświadczył skutków nieposłuszeństwa Bogu: spustoszenie, głód, śmierć, rozpacz. Izajasz dziwił się, że Bóg milczy. Patrząc, że Jezus odczytuje te słowa, można powiedzieć: do czasu. Jest to program Jezusa, aby nastąpił rok łaski. W Piśmie Świętym taki rok następował co pięćdziesiąt lat. W czasie jego trwania znoszone były długi, niewolnicy odzyskiwali wolność itd. Jezus w tym kontekście jest Zbawicielem i Mesjaszem. Jezus ani się nie pudruje, ani nie maluje, ale pokazuje prawdę o sobie. Jest Bogiem, który chce dać prawdziwą wolność, to też jest w ramach Jego oferty.

Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4,20-21). Te słowa się spełniły. To dobra nowina, na wyciągnięcie ręki. Świat wyglądałby inaczej, gdybyśmy przyjęli Jezusa. On ma moc zmienić świat. Świat jednak wierzy w coś zupełnie innego. Przeglądamy facebooka i instagrama, widzimy szczęście ludzi, pompuje się w nas tylko i wyłącznie manie sukcesu, unika się trudów i krzyży. Taki świat jest nam przedstawiany. Ale to nie jest prawdziwy świat. Ile ludzi choruje? Ile młodych ludzi dzisiaj umiera? Jak wiele dzieci nie ma rodziców? Jak wiele małżeństw przeżywa kryzysy? Ile ludzi nie potrafi ze sobą porozmawiać w rodzinie, w pracy, w szkole? Jak wiele osób ma problemy z emocjami? Ile osób czuje się samotnych? To również obraz świata.

Jak to odkryć? Nie znam człowieka, który gdy szczerze przyjdzie do Jezusa, obojętnie z jakim problemem nie dostanie od Niego rady co zrobić. Nie znam człowieka, który wiernie realizując rady Jezusa nie czuje pokoju i szczęścia. Znam natomiast ludzi, którzy nie przychodzą do Jezusa, nie chcą Jego pomocy, szukają wielu swoich rozwiązań i nie widzą nadziei. Nam ludziom blisko jest, w zasadzie po jednym kroku: do świętości i do grzechu, do nieba i do piekła. Trzeba tylko samemu zdecydować w którą stronę postawimy nogę. Panie Jezu, dziękuje za Twoją ofertę i łaskę. Dawaj mi swoje miłosierdzie! A do czego Pan wzywa dziś Ciebie, co szepce Ci do serca?

Błogosławionej niedzieli! +

ks. Damian Ziemba