II niedziela Wielkanocy (J 20,19-31)

Uwierzyć bez patrzenia

Dzisiaj w Kościele obchodzimy Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Przez wieki ten aspekt nie był akcentowany. Dopiero w Kościele o tym bardzo ważnym atrybucie Boga, Boga pełnego Miłosierdzia, Wybaczającego przypomniała św. s. Faustyna Kowalska, bł. Michał Sopoćko i św. Jan Paweł II. Święto Miłosierdzia Mojego wyszło z wnętrzności [Moich] dla pociechy świata całego (Dz. 1517) – powiedział Pan Jezus do Siostry Faustyny. Czerpmy ze zdrojów Bożego Miłosierdzia! Czytamy dzisiaj: „Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy” (Ps 118), Wielkanoc to okres radości, dlatego radujmy się w każdej chwili dnia i nocy! Niech uśmiech nie schodzi z naszych ust, ale i serc!

W Ewangelii również Jezus stawia na osobiste spotkanie. „Jezus wszedł, stanął pośrodku (…) pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana” (J 20,19-21). Nie wyobrażam sobie, że każdy z Apostołów, który był w Wieczerniku nie podchodził do Jezusa, nie patrzył Jemu w oczy, nie patrzył na Jego rany, w końcu On im je pokazał. Nie wystarczył wyraz Jego twarzy, potrzeba było coś więcej. Przecież Jezus, który stanął między nimi, kilka dni wcześniej umierał na krzyżu. Apostołowie to wszystko widzieli, byli w rozsypce, pouciekali spod krzyża Jezusa. Jak to jest w naszym życiu, gdy ktoś miał być w innym miejscu a jest z nami, jakie to jest zaskoczenie, że jednak mąż przyjechał, żona wcześniej wróciła. Pojawia się zaskoczenie, radość i niedowiarstwo. Apostołowie uradowali się. Oni naprawdę musieli się cieszyć, że Jezus jest z nimi. Ich Jezus.

Wśród tych Apostołów jest jeden szczególny. „Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus” (J 20,24). To jego imię Didymos, znaczy Bliźniak. Dla mnie jest bardzo znamienne, pokazuje, że Tomasz jest bliźniakiem dla chrześcijan. „A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi” (J 20,). Jezus nie zniechęca się oporem i niewiarą, wątpliwościami i niechęcią. Jezus ma czas. Jezus dał czas Tomaszowi, w końcu czekał na niego osiem dni! Pozwolił mu na to, aby poszedł i szukał sam odpowiedzi, uszanował jego wolność. Jezus chciał, aby Tomasz dojrzał. Dopiero wtedy Tomasz przyjął wymiar tajemnicy i kontemplacji Jezusem.

Żyjemy w czasach w których technika i świat musi wszystko zmierzyć, zobaczyć, analizować, liczyć itd. Rozum i zmysły stoją dużo wyżej niż tajemnica i kontemplacja wiarą. Nie potrzeba ciszy, intuicji, zadziwienia się czymś. Dziś ma być wszystko tu i teraz, dostrzegalne okiem. Dlatego Tomasz sam wyznaje: „Pan mój i Bóg mój” (J 20,28). On uwierzył, choć potrzebował dłuższej, innej drogi wiary w Jezusa niż pozostali Apostołowie. A Jezus powiedział: „Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29). Jezus przypomina, że nie w życiu nie trzeba kierować się tylko szkiełkiem i okiem, badaniem i analizą. W życiu potrzebne jest też miejsce dla kontemplacji i tajemnicy. Gdy jesteśmy zbyt pewnie siebie, swojego zdrowia, zdolności, umiejętności to brakuje miejsca dla Boga. Ale gdy jesteśmy lekko niepewni czy niedoinformowani, lekko chorujemy lub przeżywamy trudności, to wtedy pojawia się miejsce dla działania Boga. Św. Tomasz zrobił takie miejsce, ale pod wpływem widzenia Jezusa. My nie będziemy Go widzieć, jak Tomasz. Mamy tę jedną przewagę, łatwiej nam to błogosławieństwo wprowadzić w życie. Panie Jezu, pomóż wierzyć w Ciebie, bez patrzenia, pozwól wierzyć, szanując tajemnicę. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba