Droga Krzyżowa towarzyszenia

 

Modlić się, to nie znaczy mówić dużo słów. Jest taki szczególny rodzaj modlitwy, w którym chodzi o bycie blisko Pana Jezusa i Maryi, o towarzyszenie im. Dzisiaj użyjmy wyobraźni, by być z Nimi na drodze krzyżowej. Pamiętajmy, że dla Pana Jezusa czas nie jest przeszkodą: On już wtedy, w Wielki Piątek, wiedział, że będziemy tam z Nim myślami dzisiaj – i cieszył się naszą obecnością.

 

Stacja I

Pan Jezus skazany na śmierć

Piłat powiedział do Jezusa: „Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie”.

Wyobraźmy sobie, jak czuł się Pan Jezus w tamtej chwili. Piłat powiedział prawdę – Żydzi chcieli śmierci Jezusa. I chociaż był ich rodakiem, wydali Go sędziemu, który był przedstawicielem wrogiego narodu. On jeden i mnóstwo ludzi, którzy życzyli Mu jak najgorzej. Każdy kto był kiedyś wyśmiany, odrzucony przez innych, z łatwością zrozumie, co czuł samotny Pan Jezus – jak szukał w tym tłumie oczu, które byłyby Mu życzliwe, które okazałyby Mu wsparcie, odrobinę czułości. W tej stacji bądźmy dla Niego na dziedzińcu Piłata, aby w naszych małych sercach mógł odnaleźć schronienie.

 

Stacja II

Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

To ich pierwsze spotkanie. Od tej chwili aż do dziś będą nierozłączni – krzyż stanie się znakiem Jezusowego zwycięstwa. Ale tego zwycięstwa jeszcze nie widać, na razie jest tylko wielka przegrana. Pan Jezus był bardzo zmęczony, nie spał całą noc, od rana żołnierze prowadzili Go w różne miejsca, ludzie popychali Go, źle traktowali, przeżył biczowanie, ukoronowanie cierniem, skazanie na śmierć – to wszystko bardzo Go wyczerpało. Aż trudno uwierzyć, że był w stanie jeszcze unieść ciężki krzyż. W stacji drugiej bądźmy jak najbliżej Niego, aby nasza obecność dodała Mu sił.

 

Stacja III

Pan Jezus upada po raz pierwszy

Pan Jezus nie uszedł z krzyżem daleko, zaraz upadł. Upaść i bez krzyża bardzo boli – wie o tym każdy, bo każdy z nas kiedyś się przewrócił. Kiedy nam się to zdarzy, mama przykleja plaster, ociera łzy. Niestety, na drodze krzyżowej Pana Jezusa nikt nie obchodził się z Nim tak delikatnie. Żołnierze wiedzieli, że i tak umrze, więc traktowali Go źle, krzyczeli na Niego. Stańmy na tej drodze i pozwólmy, by Pan Jezus wstając, spotkał nasz współczujący wzrok.

 

Stacja IV

Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Maryja jest taka cichutka, że można jej nie zauważyć. A jednak Pan Jezus doskonale wiedział, że Ona jest z Nim cały czas. Ich serca były połączone. Pan Jezus zawsze wie, że ktoś chce być blisko Niego, widzi każde staranie i wie, że dzisiaj przyszliśmy do kościoła, aby Mu towarzyszyć i pomóc jak się da. Maryja też, tak jak my, nie mogła nieść krzyża za Niego, ochronić Go przed złymi ludźmi, podać Mu wody. A jednak Jej obecność była dla Jezusa największą pomocą. Bądźmy jak Maryja – niech nasza obecność w kościele stanie się dla naszego Pana ogromną ulgą i pocieszeniem.

 

Stacja V

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Pan Jezus był już tak zmęczony, że nie mógł iść dalej. Żołnierze nie chcieli Mu pomóc, więc wyznaczyli do tego kogoś innego – Szymona z Cyreny, który po pracy wracał do domu. On wcale nie chciał – w myślach jadł już obiad z żoną i dziećmi. Pan Jezus wiedział, że Szymon niechętnie Mu pomaga. I nam czasami nie chce się pójść do kościoła. Nawet jeśli do przyjścia dzisiaj zachęcili nas tata czy babcia, bądźmy tu po to, by pocieszać Pana Jezusa – powiedzmy Mu w sercu: „Jestem tu dla Ciebie”.

 

Stacja VI

Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Chyba każdy z nas chciałby otrzeć twarz Panu Jezusowi. Świętej Weronice to się udało, a On nie pozostał jej dłużny: na chuście odbił swoje oblicze – twarz Zbawiciela świata. Pan Jezus ma zamknięte w sercu wszystko, nawet nasze najmniejsze modlitwy, wizyty w kościele, dobre uczynki  – to Go pociesza. Tylu ludziom jest zupełnie obojętny, tylu ich gardzi Nim, całe lata nie mówią do Niego ani jednego słowa! Bądźmy przy Nim zamiast nich, pocieszajmy Go, wynagradzajmy za tych, którzy zapomnieli. Kiedyś Pan Jezus powiedział do pewnej mistyczki: „Wyciskam moje oblicze na twojej duszy, kiedy Mnie pocieszasz”.

 

Stacja VII

Pan Jezus upada po raz drugi

To już drugi upadek. I znowu ludzie na drodze nie współczują, nie mają litości. A On jest Kimś niezwykłym – wcale nie jest na nich zły, wcale w myślach nie marzy o zemście. Może ten upadek ofiarował właśnie za żołnierzy, albo za tych, którzy Go obrażali – to dla nich jest to wszystko, dla nich z tak wielkim trudem Pan Jezus właśnie otwiera niebo. I chce ich tam mieć wszystkich przy sobie. Zawsze kiedy przychodzimy do Niego, tak jak dzisiaj, możemy złączyć się z Nim w modlitwie za ludzi, którzy są daleko od Niego. Nasza modlitwa za grzeszników jest Mu szczególnie miła, bo mówi Mu, że nie chcemy, by ani jedna kropelka Jego Krwi poszła na marne, by ani jedna sekunda Wielkiego Piątku nie została zmarnowana.

 

Stacja VIII

Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Te panie płakały, bo widziały Pana Jezusa idącego na śmierć. Pewnie współczuły też Jego Mamie, bo same miały dzieci. Ale Pan Jezus powiedział im, że tu nie o to chodzi. On zmartwychwstanie, On idzie po zwycięstwo. By razem z Nim wygrać, trzeba żyć jak On – kochając Boga i ludzi. Bardzo Mu zależało na kobietach i ich dzieciach. Ich też chciał mieć w niebie, więc zatrzymał się, by im to powiedzieć. Przypatrzmy się dobrze Jego trosce i prośmy Go, byśmy umieli troszczyć się o innych tak jak On.

 

Stacja IX

Pan Jezus upada po raz trzeci

Pan Jezus jest już u kresu sił. Tak wiele złego dzisiaj Go spotkało, a wiele jeszcze przed Nim. Może przy tym upadku płakał, bo już nie mógł, bo bał się, co będzie dalej. Widzimy Go teraz biednego, wykończonego. A czy pamiętamy jak wielki to mocarz? Pismo święte mówi, że góry jak wosk topnieją przed Jego obliczem i że na Jego głos łamią się cedry, anioły zakrywają przed Nim twarz… Co się z Nim stało?

Starajmy się zrozumieć, że my jesteśmy tego powodem. Czasem bronimy się przed tą myślą, ale czy naprawdę nie chcemy być przez kogoś aż tak kochani? Powiedzmy Mu w sercach: „Jezu, dziękuję”.

 

Stacja X

Pan Jezus z szat obnażony

Nikt nie liczył się z Jezusem, zabrali Mu nawet ubranie. Kiedy nagi stanął przed wszystkimi ludźmi zgromadzonymi wtedy na Golgocie, na pewno wielu z nich śmiało się, obrażało Go. Pan Jezus nie miał gdzie się ukryć, wszystkie te słowa i śmiechy bardzo raniły Jego serce. Śpiewajmy dla Niego – oby nasz śpiew wszystkich wielkopostnych pieśni i wezwań zagłuszył złośliwe słowa skierowane przeciwko Niemu na Golgocie.

 

Stacja XI

Pan Jezus przybity do krzyża

Czasami, kiedy dziecko płacze, bo upadło albo się uderzyło, mama mówi: daj, pocałuję, to przestanie boleć. I rzeczywiście pomaga! Ucałujmy teraz w myślach święte rany Pana Jezusa, aby w ten sposób przynieść Mu ulgę.

 

Stacja XII

Pan Jezus umiera na krzyżu

Być przy czyjejś śmierci, towarzyszyć komuś w ostatniej drodze – to wielki przywilej rodziny, ukochanych osób. Jesteśmy ukochanymi Pana Jezusa, tymi, którzy o Nim pamiętają, myślą, dla których nie są obojętne Jego rany i smutki. On sam nas zgromadził wokół siebie dzisiaj w swoim kościele.

Nie trzeba wiele teraz mówić, Maryja nie powiedziała nic. Po prostu razem z Nią bądźmy przy naszym Zbawicielu w chwili, gdy idzie do Ojca.

 

Stacja XIII

Pan Jezus zdjęty z krzyża

Już Go nic nie boli. Maryja ma Jezusa znowu w swoich ramionach, tak jak wtedy, gdy był malutki. W noc Bożego Narodzenia śpiewały im anioły, pasterze kłaniali się, a mędrcy nazywali Jezusa nowonarodzonym Królem Żydowskim. A teraz ten tytuł jak szyderstwo wypisany był na krzyżu – Jezus Nazarejczyk Król Żydowski. I to w wielu językach, by każdy mógł zadrwić z Jej Syna. Jak to Ją bolało! Jak my Ją pocieszymy?

Usiądźmy obok nich i powiedzmy w sercu: „Panie Jezu, jesteś moim Królem”.

 

Stacja XIV

Pan Jezus złożony do grobu

Idźmy za ciałem Pana Jezusa razem z Maryją i uczniami, odprowadźmy Go do grobu. Patrzmy, jak zataczają ciężki kamień. Ta droga nie kończy się na śmierci, nie kończy się na grobie. Dalej jest Zmartwychwstanie, zwycięstwo, chwała. Jeśli ktoś towarzyszy Zbawicielowi w Jego smutkach i w myślach łączy swoje trudności z Jego drogą krzyżową, Jezus sam otrze z jego oczu wszelką łzę i obdarzy go szczęściem i chwałą.