Świadectwo z Oazy Rekolekcyjnej II stopnia

Od 11 lat formujemy się w Domowym Kościele, od 10 lat (z małymi przerwami) uczestniczymy w wakacyjnych oazach organizowanych przez nasz Ruch, a od pewnego czasu także pomagamy - jak umiemy - moderatorom. W tym roku byliśmy uczestnikami OR 2 stopnia w Czarnej Sędziszowskiej. Z racji pewnego już doświadczenia oazowego wiemy, że każda oaza jest inna, że każda ma swoją specyfikę wynikającą z różnorodności osób, które ją tworzą, a także z aktualnej sytuacji rodzinnej, która przecież na przestrzeni lat nie jest stała. I skoro już o tym mowa, to zacznijmy od wspólnotowego charakteru oaz.

 

Jest to dla nas bardzo ważny aspekt. Możliwość spotkania osób poważnie myślących o sprawach wiary, możliwość dzielenia się doświadczeniami jak nią żyć na co dzień, jak w niej wychowywać dzieci, możliwość „podglądania” innych rodzin jak przeżywają wiarę podczas rekolekcji stanowi dla nas wartość nie do przecenienia. Obecność osób z innych rejonów Polski pozwala poznać specyfikę ich lokalnego Kościoła i Domowego Kościoła. Z kolei poznanie osób z naszej diecezji ma potencjał na pielęgnowanie i zbudowanie trwalszych relacji lub choćby na serdeczne spotkania przy okazji diecezjalnych czy rejonowych dni wspólnoty. Z doświadczenia wiemy, że na osoby poznane na oazach można liczyć w potrzebie, a budowaniu tych międzyludzkich relacji sprzyjają dłuższe formy oaz.

 

Wspólnotowy aspekt oazy pozwala w praktyce zastosować przykazanie miłości bliźniego. Ale na oazy jedziemy głównie po to, by bardziej zbliżyć się do Boga (oczywiście także poprzez miłość wzajemną Jego dzieci). Modlitwa grupowa i indywidualna, włączając w to Eucharystię – źródło i szczyt chrześcijańskiego życia, celebracja Słowa Bożego, praca w grupach nad Pismem Świętym, homilie, wprowadzenia do Eucharystii pogłębiające rozumienie liturgii czy przygotowywanie śpiewu – tej formy modlitwy, która podobno podwaja jej skuteczność ;-) – to wszystko jest dostępne na oazie codziennie. Dużo tego i dla niektórych rodzin, zwłaszcza z kilkorgiem mniejszych dzieci, nawet za dużo. Nie mogą w pełni skorzystać z całego tego bogactwa, ale dają przy tym piękne świadectwo trudu i poświęcenia w byciu częścią oazowej wspólnoty. Bo kto był na oazie, ten wie, że to nie jest czas relaksu, ani czas odpoczynku od dzieci. To czas podejmowania trudu w rozwoju duchowym, niekiedy na granicy możliwości. Celnie zobrazował to jeden z braci porównując oazę do siłowni. Jeśli chcesz rowinąć mięśnie, to nie możesz ćwiczyć „na pół gwizdka” i przerzucać lekkich ciężarów. 

 

10 lat minęło bardzo szybko, niemniej jednak przypominając sobie pierwsze oazy dostrzegamy pewne tendencje. Systematycznie poprawia się standard miejsc, w których oazy są organizowane, a przykładem tego jest nasza diecezjalna Kana. Jesteśmy mile zaskoczeni jakością zagospodarowania terenu wokół tego domu rekolekcyjnego i stopniowo wprowadzane udogodnienia wewnątrz. Niestety w parze z jakością idą coraz wyższe koszty uczestnictwa w oazach. I tu znowu pozytywnie wyróżniają się diecezjalne rekolekcje w Kanie, nawet 2.krotnie tańsze niż w innych miejscach w Polsce a przez to  (wiemy to z rozmów) wybierane przez rodziny nawet z odległych diecezji. Wiele małżeństw z powodu kosztów i ograniczonego urlopu przeżywa wakacyjne dylematy: rodzinne wczasy w miejscach turystycznie atrakcyjnych albo rekolekcje z młodszymi dziećmi. Opcja „i, i” jest nieosiągalna, pozostaje „albo, albo”. W konsekwencji trudno jest wypełnić zobowiązanie corocznego udziału w rekolekcjach. Jako wyjście w kierunku oczekiwań takich rodzin traktujemy „ofertę” wydłużonych ORARów (do 7 dni) z większą ilością czasu dla rodzin i rekolekcji ewangelizacyjnych czy wzbogacanie „oferty” 10.dniowych rekolekcji tematycznych.

 

Na koniec nie możemy nie wspomnieć i nie wyrazić ogromnej wdzięczności wielu osobom, dzięki którym oaza może prawidłowo funkcjonować. Oczywiście każdy jej uczestnik ma w tym swój udział choćby poprzez pełnienie szlachetnych dyżurów przy zlewozmywaku, czy z odkurzaczem, mopem lub Domestosem w ręku :-). Ale bez księdza, moderatorów, kuchni i diakonii wychowawczej oaza nie przetrwałaby ani jednego dnia. Wiemy, że bywa trudno ze skompletowaniem tego „sztabu generalnego”. W szczególności nasze słowa podziękowania i docenienia wysiłku kierujemy do dziakonii wychowawczej (może ktoś, kogo dotyczą, przeczyta je). Pewnie nie wszystkie osoby podejmujące się tego zadania wiedzą jak wielką są pomocą dla rodziców, którzy chcieliby w skupieniu przeżyć jutrznię, namiot spotkania czy pracę w grupach; jak wielką radość sprawiają rodzicom, gdy ich dzieci chcą spędzić czas z ciocią czy wujkiem i że czasem po powrocie z oazy dzieci tęsknią za tymi ciociami lub wujkami. Może te słowa wdzięczności zrodzą w kimś myśl, by stracić trochę wolnego czasu na przyszłorocznych wakacjach i na chwałę Bożą służyć rodzinom podczas oaz Domowego Kościoła.

 

Serdeczne podziękowania kierujemy do „sztabu generalnego” tegorocznej OR 2 stopnia w Czarnej Sędziszowskiej:

  • do Księdza Przemka Drąga za jego dostępność dla „Nikodemów”, przystępne homilie i przykłady z życia Kościoła powszechnego: polskiego i szerzej - europejskiego a nawet tak egzotycznego jak z peryferii Ameryki Południowej,
  • do Marka i Krysi – za cierpliwość, wrażliwość, otwartość, za Wasze niewyspanie i zmęczenie,
  • do diakonii wychowawczej – że była, ile tylko mogła, że miała serca na dłoniach, a dłonie na wysokości serc dzieci,
  • do „kapitanatu” kuchni – za połączenie niemożliwego czyli smacznie, dużo i tanio.

 

Wam, wszystkim uczestnikom tych rekolekcji i tak licznie i słodko odwiedzającym nas niech Bóg błogosławi.

Małgorzata i Wojciech