Uroczystość Najświętszej Trójcy (Mt 28,16-20)

W ten dzisiejszy dzień Kościół zatrzymuje się nad refleksją o Bogu. Bo świętuje dogmat, tajemnicę Trójcy Świętej.

Kim On jest – Bóg? Jak Go zrozumieć? Czy Go w ogóle da się zrozumieć? Dlaczego On napędza to moje życie? Dlaczego już od małego mama uczyła mnie z nim rozmawiać? Dlaczego uczono mnie znaku krzyża? Dlaczego przyjąłem chrzest? Czy inne sakramenty? Dlaczego w szkole jest religia? Dlaczego tak wiele widzę krzyży wokół siebie: to na drodze, to w szkole, to w pracy, w kapliczce przydrożnej? Dlaczego co tydzień jestem w kościele na Mszy św.? Dlaczego rano i wieczorem modlę się? Dlaczego gdy jest mi źle wołam do Niego? Dlaczego jestem szczęśliwy, gdy coś mi się uda i Jemu dziękuję?

On – Bóg. Jest w centrum mojego życia.

Dlaczego On jest wpisany w to moje życie? Dlaczego On jest wszędzie tam, gdy coś robię? Dlaczego wiele się o Nim mówi pozytywnie… a dlaczego jest nieraz tyle nienawiści o Nim, że się czepia, że On przesadza, że już jest przestarzały. Bóg. Każdy z nas o Nim słyszał. W każdym języku o Nim gadają. Wszędzie można Go spotkać.

Bóg – Najwyższy, najlepszy, najmożniejszy, bezgranicznie wszechmocny, najbardziej miłosierny i najsprawiedliwszy, najgłębiej ukryty i najbardziej obecny, najpiękniejszy i najsilniejszy, zawsze istniejący, niepojęty! Niezmienny, a przemieniający wszystko, nigdy nie nowy, nigdy nie stary, wszystko odnawia, zawsze działa, i tak dalej i dalej… jak piszą, opisują teologowie, Ojcowie Kościoła.

Kim On jest? A może bardziej można powiedzieć, Kim On nie jest? A kim jest dla mnie? Czy kiedyś tak zastanawiałem się? Po co to wszystko? Czemu ma mi to służyć? Czy faktycznie Go spotykam? Będąc w kościele? I tak można pytać nieskończenie o tego Boga. A dziś jest do tego sposobność. W dzień uwielbiający Trójcę Świętą. Gdzie uwielbiamy Boga za to kim jest. Jaki jest. Za Jego tajemnicę.

Popatrzmy, że nawet uczniowie, którzy byli przy Jezusie jak słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii mieli z tym problem. Nie wiedzieli jak to wszystko ugryźć, wytłumaczyć. Jak to wszystko zrozumieć. Bo słyszeliśmy… Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Niektórzy wątpili. Mieli problem z Bogiem. Z Jezusem. Niby byli blisko. Widzieli tyle rzeczy. A nie wierzyli. A zastanawiali się dlaczego… jak to możliwe.

Trudno nam pojąć Boga. I wątpliwości zawsze będą. Bo chcemy spojrzeć, zobaczyć, zrozumieć  Boga, tak po ludzku choć go nie widzimy. Ale mamy jakieś wewnętrzne przekonanie, że jest. Mamy objawienie, że jest. Mamy świadectwa Apostołów, Ojców Kościoła, że jest.

Mamy Biblię, że jest. Mamy świętych, że jest. Mamy dziwne cuda, których nauka nie może wytłumaczyć, jak to się stało… więc On jest.

Wydaje się, że aby dojrzeć Boga potrzebujemy czasu, modlitwy, Eucharystii, wiary, pokory. Potrzebujemy serca, które jest czyste od złudzeń świata, od wyimaginowanego patrzenia na to wszystko co wokół nas.

Wielu odrzuca Boga, bo trudno jest Go wyłapać ludzkim rozumem w zakręconym świecie. I dzisiejszy człowiek niepokorny i zadufany w sobie szybko odrzuca i szybko rezygnuje z poszukiwania.

A człowiek wierzący dobrze wie, że poznanie Boga dokonuje się, gdy w ciszy i pokorze uklęknie się. Wierzący człowiek wie, że rozum ludzki jest zbyt mały by to pojąć. Bóg to największa tajemnica. I tajemnicą zostanie…

Bóg wcale nie jest tak daleko jak nam się wydaje. A więc Kim jest ten Bóg?

xML