XXXIII niedziela zwykła (Łk 21,5-19)

Koniec świata to nie tragedia

Jesteśmy w miesiącu Listopadzie, miesiącu w którym mocniej pamiętamy o zmarłych. W tym miesiącu łatwiej przychodzą nam refleksje nt. śmierci i modlitw za zmarłych. Zmarli oczekują naszej pomocy, naszej modlitwy. To jeden z uczynków miłosierdzia – modlić się za żywych i umarłych. Warto im pomóc nie tylko sprzątając groby, nie tylko paląc znicze, ale zwłaszcza przez modlitwę.

Dzisiejsza Liturgia Słowa podprowadza nas pod koniec roku liturgicznego. Jezus mówi: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” (Łk 21,6), czym zapowiada zburzenie Świątyni Jerozolimskiej, tak bardzo cennej dla Żydów. Stało się to w 70 r. n.e., a dla Izraelitów miało to być wezwaniem do nawrócenia. Jezus przypomina o końcu świata. Mówi dzisiaj: „podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników” (Łk 21,12) oraz „wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich” (Łk 21,16-17). Ale nigdzie Jezus nie mówił, nie wskazywał żadnych dat czy sygnałów ostrzegawczych. Nie mamy żadnych radarów, jak niektóre państwa, które by nam mówiły: rakiety lecą, a dla nas: to koniec świata. W każdej epoce dziejów zdarzały się wojny, katastrofy, jakieś zarazy, prześladowania, rewolucje. Dlaczego to dla nas ma być ważne?

Chrześcijanin to ten, który zawsze jest gotowy. Do czego? „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: “Ja jestem” oraz: “Nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się” (Łk 21,8-9). Chrześcijanin czuwa, ma odwagę, jest wierny, nie ulega wpływom dziwnych idoli. Te słowa Jezusa o końcu świata mają nam przypomnieć, że tu na ziemi wszystko przemija. My jesteśmy w drodze. Można to porównać trochę do życia na walizkach. Żyjąc w świadomości, ze koniec nadejdzie i staniemy przed Bogiem możemy poczuć wolność. Wolność wobec tego wszystkiego co jest wokół nas, wszelkich problemów, które w perspektywie nieba stają się w wielu miejscach błahostkami. Jezus nie każe nam uciekać ze świata, izolować się. On każe, abyśmy zmieniali ten świat od środka.

Koniec świata nie jest tragedią. Tragedią jest odrzucenie Boga. A wierność Jemu będzie nas kosztować. Ale Jezus dodaje: „włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie” (Łk 21,19). Będziemy mieć kłopoty, będziemy wyszydzani, będziemy niezrozumiali. Jak sobie z tym radzić? Nie tracąc celu z oczu. Ile małżeństw potrafi wziąć dodatkową robotę, bo spłacą kredyt, który zaciągnęli na dom? Widzą cel – spłatę kredytu. Ile żon bądź mężów potrafi powiedzieć dość nałogom drugiej połówki czy dzieci i nieraz płaczą po nocach bo są wierni swoim zasadom, w walce o wolność męża, żony czy dziecka. Wierność będzie nas kosztować. Ale ona zaprowadzi nas do Nieba. Panie Jezu, wspieraj nas w wierności Tobie! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Dużo mocy i siły, aby każdego dnia żyć Bogiem i z Bogiem! +

ks. Damian Ziemba