XXXII niedziela zwykła (Mt 25,1-13)

Zapas oliwy

W tym tygodniu będziemy obchodzić 102. rocznicę odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. To czas, kiedy jako Polacy mamy uaktywnić nasz patriotyzm. Mamy pamiętać o naszej historii i modlić się o Boże błogosławieństwo, wg zasady, że patriotyzm to: Bóg, honor i Ojczyzna. Bądźmy dumni z bycia Polakiem i troszczmy się o Ojczyznę zarówno w wymiarze duchowym i doczesnym.

Dzisiejsza Liturgia Słowa przypomina nam o tym, czym jest prawdziwa mądrość człowieka wierzącego. W Ewangelii Jezus uzmysławia to bardzo dobitnie. Czytamy na początku: „Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych” (Mt 25,1-2). Ewangelia dzisiejsza pokazuje pewne mądre i głupie zachowanie oraz konsekwencje tego zachowania. Nie wszystko co robimy jest przecież mądre. Czasami zdarza się, że robimy głupoty. Ale w jednym i drugim przypadku, jakieś konsekwencje tego będziemy ponosić. Konsekwencją mądrego życia będzie to, że „które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną” (Mt 25,10) czyli wejście do nieba, zaś konsekwencją złego życia, głupiego będzie, to, że Jezus odpowie nam, tak jak i tym nierozsądnym pannom „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was” (Mt 25,12) i nie będzie wejścia do nieba.

Jednak, jak na tym skorzystać a nie stracić? Czym jest dzisiaj ta mądrość i głupota? „Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach” (Mt 25,3-4). Bez oliwy lampy nie mogły świecić. Czym jest ta oliwa? Albo czym jest ów zapasy oliwy? To mieć w sobie dużo dobra, miłości, wiary, która zabezpiecza nas na czas trudy, próby czy słabości. Z jednej strony miłość – bo oliwa się spala, a nasza miłość to też spalanie się dla innych, z drugiej strony oliwa daje światło – nasza wiara też ma być światłem dla innych, z innej strony oliwa była kiedyś traktowana jako lekarstwo – czyli nasza dobroć, poświęcenie, oddanie siebie. Oliwa może mieć wiele znaczeń. Jednak trzeba mieć jej w sobie zapas, na różne okoliczności. Bo nasze życie jest bogate w różne okoliczności i sytuacje, których nie przewidzimy.

Mądre panny zrobiły zapasy. My robimy różne zapasy. Nawet w dobie pandemii, która nam towarzyszy, zobaczmy, jak wiele osób dba o to, żeby te zapasy w domu były. Pewnie pamiętacie czas marca i kwietnia tego roku, jak ludzie rzucili się na zakupy, a branie miało nie tylko kasza, ryż, konserwy, ale także papier toaletowy. Gdy zaczyna się coś niebezpiecznego, niepewnego czy nieznanego, to robimy zapasy. Każdy woli się w jakiś sposób zabezpieczyć. Z resztą, nie mówiąc tutaj już nawet o jedzeniu, ale zobaczmy, jak często myślimy o tym, żeby na przyszłość, czy na przysłowiową starość, mieć gdzie mieszkać, albo odkładamy pieniądze na czarną godzinę, bo coś cię zawsze może stać. To normalne w naszym zachowaniu – mieć jakieś zapasy. A tego zapasu oliwy, trzeba strzec na całe życie, aby w końcu wejść do nieba! Panie Jezu, oby w moim sercu było jeszcze wiele zapasów, a jeżeli się pomniejszyły, to proszę, dolej ile trzeba! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli! +

ks. Damian Ziemba