XXVI niedziela zwykła (Łk 16,19-31)

Wiara to nie tylko cuda

W kościele dziś czytamy list papieża Franciszka, który zaprasza, aby cały miesiąc październik poświęcić misjom świętym. Misyjny wymiar Kościoła jest ważny, gdyż sam Jezus chciał, aby Jego Ewangelia dotarła na krańce ziemi. Kościół realizuje to zadanie przez misje święte. Wspierajmy ten wymiar życia Kościoła!

Dzisiejsza Liturgia Słowa przedstawia przed nami ogromną troskę Boga o ubogich, biednych. Pierwsze czytanie przypomina: „Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego i bezrolnego pozostawiacie bez pracy (…) Przysiągł Pan na dumę Jakuba: ”Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków”” (Am 6,1a.7). Psalmista też przypomina: „Podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego” (Ps 146). Bóg troszczy się o „maluczkich” tego świata. To samo kontynuuje Jezus w Ewangelii.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus stawia przed nami dwóch bohaterów. Bogacz, który „ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił” (Łk 16,19) oraz Łazarz, który „leżał okryty wrzodami” (Łk 16,20) i „pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza, nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody” (Łk 16,21). Dwoje ludzi. Trochę o nich. Bogacz to człowiek samotny, odizolowany, zamknięty w swoim talerzu. Nie widzi człowieka, ale przyjemność, do której wykorzystuje i jedzenie i ludzi z którymi się dobrze bawi. Nie widzi człowieka, bo nie widzi Łazarza, biedaka. Jest ślepy, nawet psy widzą lepiej od niego. Oczy otwiera dopiero po śmierci: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki” (Łk 16,27-28). Jego grzechem jest ślepota, zamknięcie, egoizm, złe wartości na czele z przyjemnością. Na dodatek bezimienny, bo jak łatwo zobaczyć jego ślepotę u nas, może w takim, a może w innym wydaniu.

I biedak, Łazarz. Jego życie ewidentnie się nie potoczyło pomyślnie, choć jego imię mówi o czymś innym. W języku hebrajskim to Eliezer tzn. mój Bóg jest wspomożycielem. Łazarz „leżał okryty wrzodami” (Łk 16,20), tak był upodlony. W języku greckim pada tu słowo ebebleto, które oznacza że został rzucony. Nie dość, że nie miał potrzebnych środków do życia, to został potraktowany jak śmieć, ktoś nikomu nie potrzebny. Mimo, że jak bogacz, jest Żydem, to mimo tej samej więzi krwi i religii, to nie miał szans na jedzenie i relacje z bogaczem. „Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza” (Łk 16,21), dosłownie tęsknił, pożądał jedzenia. Jak bardzo musiał więc być wygłodniały! Jedynie z kim przebywał to psy. Jaka ogromna tragedia… W tym momencie mógł odrzucić Boga, odwrócić się od Niego. Nie wiemy ile modlitw mówił, jak rozmawiał z Bogiem, ale otrzymał niebo. Wytrwał więc przy Bogu. „Umarł żebrak (…) umarł także bogacz” (Łk 16,22). Stanęli razem przed Bogiem i każdy otrzymał swoją nagrodę. Bogacz piekło, Łazarz niebo.

Płynie stąd dla nas nauka. Czasami oczekujemy jakiegoś cudu, bo wydaje się, że przez cud, spotkanie zmarłych czy cokolwiek innego Bóg umocni naszą wiarę. Tymczasem wiara to nie tylko cuda. Wiara nie może się tylko i wyłącznie na nich opierać. Wiara nie rodzi się z cudów. Wiara rodzi się z relacji z Jezusem, wierności Jemu. W wierze potrzebne jest zarówno doświadczenie trudności, jak Łazarzowi, aby okazać się wiernym. W wierze potrzebne jest równocześnie dostrzeżenie, pomoc i miłość wobec drugiego człowieka, które nie okazał bogacz. Warto skupić się w rozwoju swojego życia duchowego na wierności Bogu, obojętnie od tego jaką sytuację przeżywamy: cierpienie z powodu wyszydzania przez innych; utratę znajomości z powodu poglądów i wiary; niezrozumienie otoczenia; trudności w modlitwie itd. To trudne, ale w nich rodzi się wierność Bogu. Druga strona z dzisiejszej Ewangelii: dostrzeżenie drugiego człowieka, który potrzebuje rozmowy, uśmiechu, czasu, modlitwy, wsparcia itd. Każdy jest potrzebujący. I każdy może w jakimś stopniu pomóc te potrzeby zaspokoić. Panie Jezu, ustrzeż przed ślepotą i odwróceniem się od Ciebie! Daj wrażliwe serce i mocną wiarę! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba