XXIV niedziela zwykła (Łk 15,1-32)

Ratunek

Wczoraj odbyła się kolejna wielka akcja ratunkowa dla Polski: „Polska pod Krzyżem”. Centralne miejsce to był Włocławek, ale wiele parafii w Polsce łączyło się w ten sposób. Tylko ze znakiem Krzyża jesteśmy chrześcijanami. Tylko ze znakiem Krzyża jesteśmy Polakami. Nie zapominajmy o tym, czcząc Boga przez Drzewo Krzyża.

Dzisiejsza Liturgia Słowa to dość dobrze znane przypowieści o Bożym Miłosierdziu: o zagubionej owcy, zagubionej drachmie i o Synu Marnotrawnym. W pewnym sensie to wykładania o Bożym Miłosierdziu, które zawsze szuka człowieka. Popatrzmy na początek dzisiejszej Ewangelii: „W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: “Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”” (Łk 15,1-3). Piękny początek Ewangelii. Św. Łukasz mówi o tym, że do Jezusa zbliżali się grzesznicy i celnicy. Oni nie podchodzili do Jezusa, oni zbliżali się. To słowo jest głębsze niż podejście, pokazuje pewną intymność, bliskość. W języku potocznym mówimy np. o zbliżeniu mężczyzny i kobiety. Celnicy i grzesznicy, czyli ludzie z marginesu. Ludzie, których najłatwiej czy najlepiej np. wg faryzeuszy, pominąć. Oni zbliżali się do Jezusa, mimo że był to już Nauczyciel rozpoznawalny w środowisku żydowskim. Wiemy, że przecież Jezusa czasami nawet Apostołowie bali się o coś pytać. Wzbudzał różne uczucia: przez wyrzucenie przekupniów ze Świątyni Jerozolimskiej – złość i gniew faryzeuszy, gdy głosił Słowo z mocą – z pewnym bojaźnią, gdy uzdrawiał chorych – z pewną nadzieją. Do Jezusa więc zbliżali się Ci z marginesu.

Zobaczmy jak wielu grzeszników mija się dzisiaj z Jezusem, bo się Go boją. Wielu grzeszników dzisiaj omija Kościół, krytykuje Go i Jezusa. I widzimy wiele absurdów: począwszy od polityki, przez rodziny, życie społeczne, środowiska pracy – gdzie wiele osób deklaruje się, jako wierzący, a wspiera to, na co nauka Jezusa nie pozwala: in vitro, wolne związki, związki LGBT,. To postawa faryzeuszy z dzisiejszej Ewangelii. Oni dzisiaj szemrają wobec Jezusa. Oni nie mają czystych intencji. Oni nie przychodzą po życie od Jezusa, ale przychodzą po sensację. To taki starodawny pudelek – tu zobaczy, tam doniesie. Ich celem było to, aby się ustawić w życiu. Takie ustawienie się, grozi każdemu, nam katolikom: jestem ważniejszy, bo noszę chorągwie; bo koleguje się z kościelnym; bo należę do takiej czy innej grupy; bo z księdzem jestem po imieniu. A to nie taka droga.

Droga nasza dzisiaj to przychodzenie, jak Ci grzesznicy, po to, aby słuchać Jezusa. Oni mieli tylko tą jedną intencję, słuchać Jezusa. Nikt z nich nie poszedł do Jezusa i nie mówił: Jezu, pozwól mi brać tylko 10% łapówki, albo pozwól mi łamać 6 przykazanie raz w miesiącu. Każdy szedł i słuchał. W wierze dlatego nam nie wychodzi, bo dość często skupiamy się na tym, że coś nam nie wychodzi. Powód może być następujący: za dużo mówimy do Jezusa, a za mało Go słuchamy. Czasami na modlitwie myślimy przecież o swoich sprawach, jak się ułożyć, jak coś wymyślić. Dziś widzimy, jak tych grzeszników uratowało słuchanie Jezusa.

Dlaczego warto w taki sposób? Jezus musiał mieć w sobie coś, przez co, czuli się oni inaczej. Przyzwyczajeni byli do spojrzeń pełnych oceny. A jak musiał na nich patrzeć Jezus? Oni do Niego lgnęli. Bo przy Jezusie jesteśmy ważni. Diabeł wmawia nam, że jak nagrzeszymy to jesteśmy wielcy, a wtedy po grzechu jest rozczarowanie. A Jezus mówi, że wielcy jesteśmy po skorzystaniu z Bożego Miłosierdzie, obojętnie czy kosimy trawniki, wydajemy produkty w sklepie, obracamy kasą w ważnej firmie czy leczymy ludzi. Oni w Jezusie odnaleźli Boże Miłosierdzie, godność Dziecka Bożego. Dlatego zbliżyli się do Jezusa. Ratunkiem jest bliskość i słuchanie. Panie Jezu, ratuj mnie, przez Twoją bliskość. Chcę dzisiaj Ciebie słuchać i trwać przy Tobie! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba