XXII niedziela zwykła (Łk 14,1.7-14)

Którą postawę wybrać?

Kończą się wakacje. Wiele osób powie – za szybko, wiele – nareszcie. Nowy rok szkolny jednak, to nowe wyzwania dla uczniów i młodzieży. 1 Wrzesień kojarzy się z II Wojną Światową, walką o naszą Ojczyznę. I choć uczniowie szkół nie muszą tak samo walczyć, to i oni troszczą się o przyszłość naszego narodu. Dlatego warto w tym czasie przedstawiać Bogu te intencje: Ojczyzny i młodzieży.

W Ewangelii widzimy scenę spotkania się Jezusa z faryzeuszami i elitą miasta. „Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili” (Łk 14,1). Już początek Ewangelii pokazuje nam niewłaściwe zachowanie. Jezus nigdy nie pozwolił, aby faryzeusze zamknęli Jemu usta. Nawet śmierć na krzyżu nie była zamknięciem Jemu ust, bo wrócił jako Zmartwychwstały i do tej pory mówi do człowieka. W Biblii natomiast Jezus wg faryzeuszy zachowywał się skandalicznie w kilku miejscach: gdy nie przestrzegał rytualnych obmyć, rozgrzeszył nierządnicę czy uzdrowił chorego w szabat. Dla faryzeuszy był to skandal łamania Prawa żydowskiego. Dlatego chcieli Jezusa ukarać.

Jezusowe zachowanie jednak było jednym wielkim apelem, można powiedzieć prowokacją do tego, aby faryzeusze zobaczyli jedno – Boże Miłosierdzie. Tyle razy Jezus do nich wychodził i tyle razy jeszcze wyjdzie, bo to dopiero 14 rozdział Ewangelii Łukasza. A oni dalej negatywnie nastawieni do Jezusa. Jezus później jakby tłumaczy swoje zachowanie i pokazuje jak powinien zachowywać się Jego uczeń: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 14,11). To zdanie jest jakby sednem całej dzisiejszej Ewangelii. Jezus sam uniżył się, jako Bóg przyjmując naturę człowieka (zob. Flp 2,5-11). Jezus sam zstąpił na ziemię, aby umrzeć za człowieka. Przyjął ostatnie miejsce, bo nikt na krzyż nie chciał iść. Przyjął miejsce każdego człowieka: faryzeuszy, celników, nierządnic, moje i Twoje. To pokazywał idąc przez Galileę i spotykając się z ludźmi: przytulając trędowatych, poświęcając czas wdowom, pomagając biednym czy wypędzając złe duchy z ludzi. Stał się ostatnim, aby człowiek mógł być wywyższony.

Jako ludzie dzisiaj stoimy przed wyborem dwóch dróg. Możemy śledzić Jezusa, tak jak robi dzisiaj to świat. Tylko w tej pogoni, śledzeniu robi się dokładnie to, co faryzeusze. Nikt z nich nie zobaczył żadnego dobra, które Jezus uczynił. Nikt. Widzieli tylko i wyłącznie zło w Jezusie. Ile osób dziś widzi podobnie Kościół? Jak bardzo obrzuca się wierzących, atakuje ich wartości i zasady? Marsze środowisk LGBT, czarne protesty mówiące o wolności aborcyjnej, propagowanie używek, wprowadzanie relacji wirtualnych kosztem realnych itp. Nie zauważyłem, żeby z tych środowisk przyszedł jakikolwiek sygnał widzenia dobra w Kościele. Faryzeusze też chcieli zreformować Jezusa, wyprostować Jego myślenie. A Jezus poszedł na krzyż. Możemy przyjąć tę postawę świata, faryzeuszy z dzisiejszej Ewangelii.

Ale możemy przyjąć również postawę Jezusa, postawę pokory i uniżenia, postawę naśladowania Go. On jest pierwszym, który się poniżył dla nas i który za nas umarł na krzyżu, nie spodziewając się niczego w zamian. Postawa dużo trudniejsza, ale Jezusowa. Postawa, która kosztuje, ale przeprowadza do zmartwychwstania. Ciężko nam ją wybrać, bo zbyt często myślimy o tym, jaką cenę płacimy dziś, a zapominamy o tym, jaką nagrodę dostaniemy. Jezus powiedział: „odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” (Łk 14,14). Panie Jezus, chce być Twoim odbiciem w świecie, chce realizować Twoją Ewangelię, nawet jeżeli tak dużo kosztuje. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba