XXI niedziela zwykła (Mt 16,13-20)

Fascynować się Jezusem

W tym tygodniu przed nami Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Mówi się, że Częstochowa, Jasna Góra, to ducha stolica Polaków. Miesiąc sierpień jest miesiącem Maryjnym, w którym wielokrotnie o Niej pamiętamy. Te dwie ważne wskazówki przypominają nam, że Maryja ma swoje specjalne miejsce w naszej drodze wiary. Dbajmy o to, żeby tego miejsca nikt i nic Jej nie odebrało ani w Polsce, ani w naszych domach, ani w naszych sercach.

Dzisiejsza Liturgia Słowa stawia nas wobec pytania o to, kim dla mnie jest Jezus. Ewangelia rozpoczyna się, że wraz z Jezusem udajemy się „w okolice Cezarei Filipowej” (Mt 16,13). To miasto, które jest symbolem pogubienia człowieka, symbol bożków i pogaństwa, synkretyzmu religijnego. Miejsce podobne do naszego świata, gdzie również wielu ludzi szuka innych bożków. Ilu ludzi dziś czci przyjemności, erotykę i hedonizm, pieniądz i doczesność, rozum i rozwój człowieka, technologię i świat wirtualny. W takim miejscu rozbicia religijnego i duchowego człowieka, wtedy i dzisiaj, Jezus pyta i „pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków” (Mt 16,13-14).

Dla Izraelitów, dla większości ludzi Jezus jest jakąś repliką wielkich osobowości z przeszłości, proroków. Jezus jest oceniany przez utarte schematy, przez pryzmat historii narodu Żydowskiego. Dla nich Jezus nie był kimś nowym. Nie spotykali się, że spotkają jakąś „nową jakość”, bo pod słońcem wszystko jest już im znane. Lubię słuchać wielu świadectw ludzi, one pokazują jak każdy człowiek idzie swoją drogą poznania Boga i wiary. Lubie ich słuchać, bo Bóg nie jest jakiś schematyczny, nie zamkniemy Go w schematach, formułkach i określonych sferach. W naszym życiu powinno się okrywać ciągle na nowo Boga, bo Jezus staje się w moim życiu ciągłą nowością: bliskim, miłosiernym, wyrozumiałym, pełnym dobroci, zatroskanym, towarzyszącym itd. Dzisiaj trzeba sobie postawić pytanie, jak w mojej drodze wiary w ostatnim czasie odkrywam Jezusa? Czy szukam w Jezusie „nowej jakości” mojego życia? Czy odkrywam Jezusa wciąż na nowo?

Wówczas: „Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,). Piotr, zwykły rybak, niewykształcony, rozpoznaje Jezusa. Brawa dla Piotra, który potrafi wyjść ze swoich schematów i odkrywać Jezusa zupełnie inaczej. Czasami tak jest, że przychodzą nam do głowy zupełnie nowe, niespodziewane pomysły. Mimo, że ich nie szukaliśmy, ani o nie nikt nie prosił. Znam jednego faceta, który mówi, że najlepsze pomysły zawsze przychodzą mu pod prysznicem, dla innego na spacerze w lasie. Takie sytuacje potrafią nas popchnąć do wielkich dzieł. Jedna ze znanych firm z sieci kawiarni zaczęła produkować nawóz z fusów do kawy, a zaczęło się od tego, że jeden z pracowników wysypywał fusy po kawie do kwiatów w lokalu. Nieraz tego typu pomysły, z jednej strony dla kogoś śmieszne, dla kogoś głupie, mogą stać się dla nas źródłem siły i inspiracji, aby zmienić życie. Dzisiaj warto odkrywać w Jezusie nowość, warto zacząć się fascynować na nowo Jezusem, szukając Go. Z fascynacji Jezusem rodzi się bowiem złoty interes życia – droga do nieba. Jest to jednocześnie najlepsza przygoda życia. Panie Jezu, pomóż mi na nowo fascynować się Tobą! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli i czasu zwykłego! +

ks. Damian Ziemba