XVIII niedziela zwykła (Mt 14,13-21)

Codzienne problemy i dylematy

Miesiąc sierpień to miesiąc ważnych wydarzeń narodowych, jak Cud nad Wisłą, ale także miesiąc Maryjny (wiele Świąt i Uroczystości, np. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny czy Matki Bożej Częstochowskiej). To miesiąc, w którym jesteśmy wezwani, aby zapraszać Maryję do naszego Narodu, naszych domów i naszych serc, prosząc abyśmy byli wierni Jezusowi, jak nasi praojcowie. Nie zapominajmy o Maryi.

Dzisiejsza Ewangelia wprowadza nas na pustynie. Czytamy w Ewangelii: „Jezus (…) oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych” (Mt 14,13-14). Miejsce pustynne to miejsce bez życia. Próżno szukać na Saharze życia. Owszem, jakieś ślady znajdziemy, jakieś małe roślinki, znajdziemy Oazy, ale generalnie pustynia kojarzy się nam z miejscem bez życia, miejscem trudu i umęczenia. Jak ogromnie Ci ludzie musieli ryzykować ze swoimi chorymi, skoro uciekają za Jezusem na miejsce pustynne. I to nie były tylko przypadkowi ludzie, ale tych ludzi były tłumy. Nikt z nas sobie nie wyobraża, żeby nagle jakaś wioska albo osiedle miejskie z tysiącem mieszkańców opuściło swoje miejsce i poszło na pustynię. Na dodatek zabierając ze sobą chorych. Nie wiemy na co, ale po ludzku, jak dochodzi do transportu chorych np. ze szpitali, to podróżuje się karetką, a zdarza się, że helikopterem bądź samolotem. Nie każdy jednak jest w stanie podjąć ryzyko, żeby transportować chorych. Ci ludzie podjęli takie ryzyko. Co się stało?

Odkryli w Jezusie to, o czym mówi nam dalsza część Ewangelii. „Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci” (Mt 14,19-21). Odkryli w Jezusie Pasterza, który troszczy się zarówno o sprawy duchowe jak i o sprawy materialne. Czasami dopada nas myślenie, że nie ma co Jezusowi prośby o dobrą pracę, o rozwiązanie problemów finansowych, o znalezienie odpowiedniej działki czy mieszkania czy oddać Jezusowi sprawę kredytu, bo przecież Jezus zajmuje się sprawami duchowymi, moją walką z grzechem albo chorobami człowieka, sprawami beznadziejnymi, ale gdzie się będzie zajmował moją pustą lodówką, stresem o zapłacenie czynszu, raty kredytu czy czesnego. Tymczasem Jezus pokazuje, że Jemu zależy na człowieku w każdej dziedzinie życia.

Gdzie można to odkryć? Dzisiejsze rozmnożenie chleba to zapowiedź Eucharystii. Jest miesiąc sierpień, miesiąc wakacji, jesteśmy na urlopach, doskwiera nam ciepło. Jesteśmy rozleniwieni, myślimy o cieniu, o kocyku na łące, wodzie w basenie albo mieszkaniu z klimatyzacją, żeby trochę ochłonąć. Ale Jezus zaprasza nas, żeby szukać rozwiązania w Eucharystii, żeby nie omijać Jej. Gdy bowiem nie wiesz dokąd iść, gdy nie masz co ze sobą zrobić, albo jesteś w kropce czy beznadziejnej sytuacji, nosisz w sobie codzienne problemy i dylematy, warto przyjść na Eucharystię. Jezus jest w stanie tutaj rozwiązać każdy brak i zaspokoić każdy głód, jest w stanie pokazać właściwą drogę, którą trzeba pójść. Zobaczmy, że dzisiaj Jezusowa obfitość rodzi się z braku. Jezus spogląda w niebo, zwraca się do Ojca w modlitwie błogosławieństwa i dziękczynienia. Z wdzięczności wobec braku, głodu, dysproporcji, dochodzi do źródła dobra. Otwiera w ten sposób Bożą hojność. Może warto wypróbować tę drogę, sprawdzoną przez Jezusa, aniżeli się frustrować swoimi brakami, porażkami czy ciągłym narzekaniem na swoją sytuację? Panie, chce żyć każdego dnia Eucharystią! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba