XVII niedziela zwykła (Łk 11,1-13)

Przykład Jezusa

W tym tygodniu czeka nas I czwartek, piątek i sobota miesiąca. I czwartek – to czas modlitwy o powołania i za powołanych do służby w Kościele. I piątek – to czas spowiedzi i przepraszania Jezusa za grzechy, wynagradzając Mu. A I sobota – o to prosiła Maryja, gdy czuwamy razem z Nią i przepraszamy za grzechy, prosząc o czyste serce. Angażujmy się w ten tydzień

Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli przypomina o wartości modlitwy, jako formie spotkania z Bogiem. W pierwszym czytaniu jesteśmy świadkiem rozmowy dwóch przyjaciół: Boga i Abrahama, rozmowy w której Abraham targuje się z Bogiem. To jest też modlitwa. A w Psalmista przypomina o modlitwie: „usłyszałeś słowa ust moich (…) I będę sławił Twe imię za łaskę Twoją i wierność. Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, pomnożyłeś moc mojej duszy” (Ps 138).

O wartości modlitwy mówi również dzisiejsza Ewangelia. Widzimy w niej od samego początku, jak „Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie naucz nas się modlić” (Łk 11,1). Nie wiemy co to za miejsce i kiedy to było. W zasadzie dla św. Łukasza to jest nieważne. A co jest ważne? Apostołowie widzą, jak Jezus się modli. Modlitwa jest tak wielkim znakiem, że proszą o jej nauczenie. To przykład Jezusa modlącego się jest faktycznie powodem „świętej zazdrości” uczniów. Uczniowie widzieli jak Jezus był zatopiony w modlitwie. Uczniowie nie słyszeli co On mówił, ale wiedzieli, że coś jest. Dlatego prośba, jednego z uczniów, którego imienia nie znamy. Każdy z nas może poczuć się, że to on prosi Jezusa o naukę modlitwy. To pierwsza wskazówka od Jezusa dziś: jak nie umiesz się modlić idź do Jezusa, On Cię nauczy. To podobnie do tego, jak są różnego rodzaju praktyki w szkołach branżowych / zawodowych. Idą do swojego mistrza, który uczy ich: jak malować, jak układać płytki, jak projektować ogrody itd. On ich uczy, przekazuje praktykę. Tak samo jest w wierze. Nie wiesz czy nie umiesz się modlić, idź do Jezusa i patrz na Niego, słuchaj Go, rób to co On.

Jezus odpowiada natychmiast uczniom. Ta pierwsza prośba uczniów zostaje od razu wysłuchana. Jezus odpowiada: „Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie” (Łk 11,2-4). Jest 5 próśb, a u św. Mateusza (Mt 6,9-13) jest ich 7. To nie znaczy, że te modlitwy są inne, one są takie same. Jezus uczy, że modlitwa to: uwielbienie Boga, poddanie się Bogu, uznanie że Bóg podtrzymuje nasze życie, przyjęcie przebaczenia i życie nim wobec innych, zdobywanie sił, aby wytrwać w dobru. Modlitwa jest więc ogromnie bogata. Skoro jej treść jest bogata, to i forma jest bogata. Bardzo dobrze, że nauczono nas modlitwy: Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Wierzę w Boga, św. Michale Archaniele i jeszcze więcej innych. Ale to nie wyczerpuje modlitwy. Modlitwa jest bowiem wiele większa niż nasze wyobrażenia o niej. Jest o wiele głębsza, niż nasze dotychczasowe doświadczenie. Każda jednak jej forma ma nas doprowadzić do Jezusa.

Modlitwa to nie jest coś skomplikowanego. Jezus zaraz nauczy uczniów prostych słów, które mówią o tym co najważniejsze. To my sami czasami komplikujemy modlitwę. Czasami ktoś przychodzi i mówi: nie umiem się modlić; boje się, że moja modlitwa nie pomaga się Bogu; mam trudności w modlitwie; moja modlitwa nie jest skuteczna. Co jest źródłem naszej nieskutecznej modlitwy? To, że w niej szukamy zaspokojenia siebie i swoich własnych żądz i pragnień. Jezus pokazuje, że najpierw mamy zatroszczyć się o relacje z Ojcem, dlatego początek modlitwy jest nakierowany na Niego. I w zasadzie to co następuje później: pożywienie codziennie, darowanie win, wytrwałość w pokusach to efekt Bożej łaski, który gdy zatroszczymy się o Jego prawowite miejsce w swoim życiu i modlitwie, sam zatroszczy się o nas. Trudne to, bo nasz egoizm i strach o codzienność będą dawały o sobie znać. Trudne to, ale warto skupić się nie na sobie w modlitwie, ale na Bogu. Trudne to, dlatego sam Jezus uczy nas modlitwy. Nie zaprzepaśćmy tej lekcji. To jedna z najważniejszych w życiu wiary. Panie Jezu pomóż mi spotykać się z Tobą na modlitwie! Naucz i mnie modlić się! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba