XVI niedziela zwykła (Mk 6,30-34)

Bóg traktuje mnie na serio

Wakacje. Czas bardzo szczególny. Mamy albo więcej czasu na odpoczynek, albo mniej czasu bo trzeba nadrabiać braki kadrowe innych urlopowiczów. Nie mniej jednak, albo z powodu zabiegania albo większej ilości czasu wolnego warto zarezerwować sobie czas na modlitwę. Wakacje to nie czas odpoczynku od Boga. Dziś rozpoczynamy XIX tydzień modlitw za kierowców, a w wielu parafiach zbiera się składkę pomocy dla misjonarzy. Warto ich wesprzeć oraz poczytać o fundacji MIVA, która ich wspiera.

Dzisiejsza Liturgia Słowa pokazuje, jak dobrym pasterzem jest Jezus. Prorok Jeremiasz przypomina, że Bóg opisuje siebie w taki sposób: „Ja sam zbiorę Resztę mych owiec ze wszystkich krajów, do których je wypędziłem. Sprowadzę je na ich pastwisko, aby były płodne i liczne” (Jr 23), zaś w drugim czytaniu: „W Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa” (Ef 2). Św. Paweł przypomina, że to dzięki Jezusowi, Dobrym Pasterzu, jesteśmy blisko Ojca. Jezus tak samo dokładnie wygląda w Ewangelii.

W niej widzimy, że: „Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali” (Mk 6,30). Apostołowie wracają po misji, na jaką wysłał ich Jezus w poprzedniej Ewangelii z niedzieli (zob. Mk 6,7-13). Apostołowie zachowują się trochę jak małe dzieci, które dumne z tego co zrobiły biegną do swoich rodziców i wszystko im pokazują, opisując dokładnie co się działo, dlaczego takie jest. Apostołowie opowiadają Jezusowi wszystko, tzn. sukcesy i radości, ale też to co trudne i porażki. Nie wszystko im wyszło, nie wszystko się im udało. A Jezus traktuje ich całkowicie na serio. Czasami boimy się, że Jezus nie chce słuchać o wszystkim, że On woli słuchać tylko próśb, albo tylko sukcesów. Otóż Jezus chce słuchać o wszystkim, mimo że jako Bóg doskonale o tym wie. On lubi słuchać o naszym życiu z naszej perspektywy. Jak widać, Jezus im nie przerywał w rozmowie, ale wysłuchał ich do końca. Jezus zawsze nas słucha do końca i nic nie omija. On nie zapomina poprzednich tematów rozmów ani nie zasypia, gdy przynudzamy. Jezus wręcz przeciwnie, słucha na okrągło i to zawsze z zaciekawieniem i skupieniem. A u Jezusa nie ma kolejek na spotkanie i na rozmowę. Do Niego trzeba tylko podejść i z Nim porozmawiać. Myślę, że to tak zafascynowało ludzi, tłum, którym o Jezusie opowiadali Apostołowie podczas spotkań.

Owoc ich działania przecież jest niezwykle widoczny. „Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu” (Mk 6,) oraz „Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum” (Mk 6,). Apostołowie odwalili kawał dobrej roboty. Nie wiem czy podczas rozmowy Apostołowie mówili Jezusowi, żeby czekał na taką falę ludzi, ale do Jezusa przyszło wiele osób. Nawet, gdy odpływali to i tak znaleźli Jezusa. Jaki tu jest pośpiech i zabieganie, ale zupełnie inne od zabiegania naszego życia. Ludzie potrzebowali Jezusa i potrzebują dalej. Popatrzmy na siebie, jak w wielu wypadkach jesteśmy gdzieś zagubieni, nie wiem jak postąpić. Popatrzmy, jak wiele w swoim sercu możemy chować smutków i tragedii, i nikomu nie mówić o tym. Szukamy, jako społeczeństwo wiele rozwiązań medycyny, oświaty czy technologi. Ile potrafimy zapłacić za wizytę u kogoś, jak długo potrafimy czekać w kolejce na spotkanie z kimś. A w międzyczasie gdy to nie pomaga, to rozsadza nas to bardziej niż elektrownia Czarnobyl.

Jezus tymczasem: „Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza” (Mk 6,). Ta litość to nie coś negatywnego, wręcz przeciwnie. Jezus współczuje, ubolewa nad ludźmi, wzrusza się nad człowiekiem. Z j. greckiego użyto tu dwóch pięknych czasowników: splagchnizomai – który oznacza poruszenie do głębi, poruszenie wewnętrzne przez litość, oraz eiden, który oznacza spojrzenie w głąb, do serca, poznające całą osobę. Jezus więc dostrzegł bardzo indywidualnie każdego człowieka z tłumu osobno, zobaczył go całego, jego historię życia, ból, krzywdy, ból, zranienie i przejął się tym! I to nie było udawane, ale rzeczywiste. Dlatego „zaczął ich nauczać o wielu sprawach” (Mk 6,). Jezus nie jest wcale głupi, ani nie jest za stary ani za młody. On zna rozwiązanie wielu spraw. Podczas mojej posługi w wielu wypadkach jestem zawsze zaskoczony, jak Jezus potrafi rozwiązać problemy rodzinne i kłótnie, problemy samoakceptacji czy relacji z innymi, problemy zniewoleń i trudności duchowych. On ma najszerszy wachlarz usług! Jednak nie zrobi za nas wszystkiego, nie będzie nas wyręczał! Dziś trzeba zobaczyć, że pomimo tego jacy jesteśmy, Jezus nas zaprasza do spotkań z Nim. Warto Jezusa wciskać nawet na siłę do swojego kalendarza, warto nastawiać sobie przypomnienie w telefonie o rozmowie z Nim, albo ustawić Go, jako tapetę w telefonie, albo zdjęcie w tle. Warto Jemu poświęcić czas! Panie Jezu, dziękuje Ci, że traktujesz mnie na serio, moje poważne sprawy, jak dzisiejszych Apostołów i moje tragedie, jak tłumu, dziękuje, że tym się wzruszasz i w nich chcesz działać! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli i czasu zwykłego! +

ks. Damian Ziemba