VII niedziela zwykła (Łk 6,27-38)

Trudna miłość

W dniach 21-24 luty w Watykanie na specjalne polecenie papieża Franciszka odbywał się szczyt w sprawie ochrony nieletnich. Wykorzystywania seksualne w Kościele to ogromna rana ludzi wykorzystywanych, ale również Kościoła. W tym momencie warto po prostu modlić się w intencji ofiar i o oczyszczenie Kościoła.

Dzisiejsza Liturgia Słowa to przypomnienie, że życie ludzkie to życie w miłości, nie w nienawiści. W pierwszym czytaniu widzimy, jak Dawid oszczędza Saula, mimo że Saul czyha na jego życie. Dawid mówi: „Kto bowiem podniósłby rękę na pomazańca Pańskiego? (…) Pan dał mi ciebie w ręce, lecz ja nie podniosłem ich przeciw pomazańcowi Pańskiemu” (1 Sm 26). Dawid nie podniósł ręki na Saula, nie mści się na nim. Psalmista przypomina, że rodzi się to z doświadczenia miłosierdzia Boga: „On odpuszcza wszystkie Twoje winy i leczy wszystkie choroby, On Twoje życie ratuje od zguby i obdarza Cię łaską i zmiłowaniem” (Ps 103). O tym samym mówi do nas Jezus w Ewangelii.

W Ewangelii Jezus prowadzi naukę o miłości nieprzyjaciół. Nieprzyjemny temat, niewygodny dla wielu osób. „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą” (Łk 6,27). W grece użyto tu sformułowania hemin lego, które znamy najczęściej jako tłumaczenie – zaprawdę ja Wam powiadam. To uroczysta formula, w które Jezus, jak Bóg przemawia. Takie formuły zawsze powinny nas motywować do większej uwagi wobec słów Jezusa. Dlaczego tak bardzo Jezusowi na nim zależy? Greckie agape tutaj użyte oznacza miłość bezinteresowną, to nie przyjaźń, ani rodzeństwo, ale miłość bezinteresowna, bez względu na wszystko. To jest miłość stwarzająca na nowo. Taką miłością zostali ukochani wszyscy ludzie, każdy z nas. Taka miłość sprawia dobro tam, gdzie go nie ma, gdzie jest jej przeciwieństwo, potrafi tworzyć dobro tam, gdzie panuje zło. Miłość to podstawowe pragnienie człowieka. Kto z nas nie chce być kochanym? Kto z nas nie chce kochać?

Dalej Jezus dodaje: „Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują” (Łk 6,32). Kochanie tych, którzy nas kochają to pewnego rodzaju norma. Tylko, że kochanie kogoś kto nas kocha, to tak naprawdę nie miłość, tylko forma odpłaty za to co dostaje. Jezusowi chodzi o coś więcej. Każdemu z nas zdarza się, że kogoś mniej lubi, kogoś bardziej, zdarza się, że mamy wrogów, albo kogoś zwyczajnie nie lubimy w ogóle. Takie relacje są nam dawane, aby uczyć się miłości, tej prawdziwej, Bożej, bez osądzania, bez oceniania, bez wymiany na cokolwiek, ale miłości darmowej, osobowej i całościowej. Takie osoby są nam dawane, aby się uczyć. Czy widział kiedykolwiek ktoś z Was, żeby uczył się pływać, bez wchodzenia do wody? Może sobie ćwiczyć na jakiejś ławce, na podłodze, ale dopóki nie wejdzie w wodę nie nauczy się pływać. Tak samo jest z miłością, nie można się jej uczyć w relacjach między sobą, dopóki człowiek nie będzie jej praktykował, nie będzie się jej uczył na co dzień.

Budujmy świat miłości w Imię Jezusa, zwłaszcza w rodzinach. Tam, gdzie dawno już nie dzwoniły dzieci do rodziców, rodzeństwo do siebie, zadzwońmy. Tam, gdzie małżeństwa się kłócą, tam gdzie padają bolesne słowa i pokazywane są obraźliwe gesty, zakończmy to ugryzieniem się w język, okazaniem miłości. Tam, gdzie jest obojętność, ludzie traktują się jak powietrze dostrzeżmy człowieka. Miłość będzie boleć, bo miłość jest trudna. Ale Jezus daje nam nagrodę. Miłość bowiem to podstawowe doświadczenie nieba. Kto tu się jej nauczy, nie będzie miał problemów w dojściu do nieba i życiu w niebie. Kto tutaj się jej nie nauczy, nie odnajdzie się w niebie. Panie Jezu, rozszerzaj moje serce, aby było zdolne zawsze kochać! A co Pan Bóg szepce dziś do Twojego serca, co mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli! +

ks. Damian Ziemba