VII Niedziela Wielkanocy, Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (Mt 28,16-20)

Wątpliwości

Dziś przeżywamy w Kościele Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Ta Uroczystość opisana jest dokładnie w Piśmie Świętym i pielęgnowana w Kościele od początku, choć na początku byłą łączona z Uroczystością Zesłania Ducha Świętego. W IV w. przyszło jej rozróżnienie, a dziś niektóre Kościoły obchodzą ją w czwartek po VI Niedzieli Wielkanocy a niektóre (jak Kościół w Polsce) w VII Niedzielę Wielkanocy. Wniebowstąpienie jest nie tylko ostatecznym i uroczystym wywyższeniem Jezusa z Nazaretu, ale również zadatkiem i gwarancją wywyższenia, wyniesienia do chwały natury ludzkiej. Trwamy także w Nowennie do Ducha Świętego, zapraszam, by być razem ze wspólnotą Miriam w tej modlitwie.

Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli odzwierciedla dzisiejszą Uroczystość. Dzisiejszą Ewangelię możemy potraktować, jak ostatnie wskazówki Jezusa. Dzisiaj Jezus żegna się z Apostołami, jest więc to jakby Jego Testament. „Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił” (Mt 28,16). Dlaczego poszli do Galilei? Przecież już odbyło się kilka spotkań Jezusa z Apostołami. Myślę, że cały czas było im mało Jezusa. Czasami jest tak, że pary są ze sobą na odległość, nie widziały się przez długi czas. Gdy jednak mają możliwość spotkania, mogą ze sobą siedzieć godzinami, rozmawiać ze sobą, nie chcą się od siebie odczepić i odkleić. Chodzą ze sobą wszędzie, na zakupy, do parku, do kina, w każde możliwe miejsce. Jest im siebie po prostu mało. Myślę, że Apostołom też było mało Jezusa. Zwłaszcza, że wiedzieli, co z Nim się stało: Jego Mękę, Śmierć, grób. Było im mało, mimo że Go spotkali już Żyjącego. Było im mało, dlatego idą do Galilei, jak im Jezus polecił. Dlaczego akurat to miejsce?

Galilea, to miejsce szczególne. Apostołowie stamtąd w większości pochodzili. Ale Jezus wiedział, że nie będzie z Nimi tak jak do tej pory. On wiedział, że wraca do Ojca, a ich czeka teraz inna misja, inne zadanie. Idą do Galilei, aby zobaczyć początek. Ten stary, który trwał 3 lata i doprowadził do Zwycięstwa Jezusa nad złem i grzechem. Idą do tego miejsca, aby zobaczyć, że także ich czeka ogromna droga, ale i dla nich Jezus szykuje zwycięstwo. Czasami wracamy do takich początków. Pewien facet opowiadał mi kiedyś, że gdy przychodzi na niego kryzys, gdy zaczyna brakować jemu sił do podjęcia jakiegoś trudu, dokończenia jakiegoś zadania, to jedzie na Tarnicę. To był jego pierwszy szczyt i tam nauczył się walki do końca, mimo zmęczenia. Może być tak, że ktoś wraca do momentu ślubu i tam dostaje siłę do walki o małżeństwo, wraca do jakiejś szczególnej spowiedzi czy modlitwy i walczy z grzechem, wraca do jakiegoś spotkania i tam dostaje siłę do walki o inne relacje.

Apostołowie wracają do Galilei, choć pewnie nie wiedzą co ich czeka. A Jezus do nich mówi: „Idźcie” (Mt 28,). Oni nie idą byle gdzie, ale idą z orędziem Jezusa. Są na nieznanej górze, w mało znanej Galilei. Tu zaczyna się ich droga, droga Kościoła innego niż Naród Wybrany. O ile Jerozolima jest miejscem bólu i zdrady, to Galilea jest miejscem życzliwym. Oni nie mają wracać, odpocząć po swojej misji. Gdy kończymy jakieś zadanie to lubimy siąść w fotelu czy na sofie. Lubimy odpocząć na leżaku albo na kocu. Czujemy się spełnieni, a odpoczynek nam się należy, jak przysłowiowa szynka Reksiowi. Tymczasem Jezus nie daje im odpocząć, daje misje. Wniebowstąpienie Jezusa jest dla nas początkiem drogi. Nie laurką doskonałości, ale początkiem jeszcze większego zaangażowania w swoją drogę wiary. Nie wolno tego zaniedbać. Panie Jezu, chce iść za Tobą wszędzie, chcę za Tobą iść do nieba! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Niech radość ze Zmartwychwstałym napełnia Was każdego dnia! +

ks. Damian Ziemba