VI niedziela zwykła (Mk 1,40-45)

Prawdziwa miłość

Przeżywamy Tydzień Trzeźwości w Kościele w Polsce pod hasłem: „trzeźwością pokonywać kryzys”. Problem alkoholu wśród dzieci wzrasta. To czas, aby ściślej przypatrzeć się swojemu podejściu do spraw wolności i uzależnienia, zwłaszcza alkoholu. Pamiętajmy w modlitwach o osobach uzależnionych i współuzależnionych. Także zbliża się przed nami Środa Popielcowa i obrzęd posypania głów popiołem. Nie zaniedbajmy tego czasu, szczególnej troski o swoją wiarę! Dziś są także Walentynki, módlmy się, abyśmy prawdziwie kochali.

Dzisiejsza Liturgia Słowa bardzo odpowiada charakterowi dzisiejszego dnia – Walentynkom. Walentynki kojarzą się nam z wersją życia typu love story, romantycznymi spacerami za rękę, wyznawaniem sobie miłości, obdarowywaniem serduszkami czy różami. Taka wersja walentynek całkowicie filmowa. Tymczasem Jezus w te Walentynki, uczy nas dzisiaj czegoś zupełnie innego. Jaka jest miłość Jezusa? Jezus: „zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony!” (Mk 1,41). Skupmy się dzisiaj na 3 rzeczach:

a) Miłość to kontakt, realny, prawdziwy, a nie wirtualny. Jezus nie spotkał się z nim przez kamerkę, na Skypie, czy messenger. Ale owszem, wtedy tego nie było. Ale Jezus nie spotkał się z trędowatym przez pośredników. Spotkanie było osobiste. Bo miłość to spotykanie się w rzeczywistości. Wszystkim nam, w tym czasie, w zasadzie od marca poprzedniego roku, grozi to jedno – relacje wirtualne. A to nie są prawdziwe relacje, one zawsze będą ubogie, nie dadzą tego, co daje spotkanie w rzeczywistości. Wirtualne życie to pseudo życie, w wersji demo i light. Nie da Ci tyle wspólny posiłek jedzony przy rozmowie telefonicznej, jak jedzony w rzeczywistości z drugą osobą obok nas. Nie da Ci tyle rozmowa przez telefon nawet spacerując, co wspólny spacer i rozmowy z drugą osobą. To druga osoba obok nas pomaga nam poczuć się jak człowiek.

b) Miłość to postawa, o której świadczą słowa i gesty. Jezus dokonał jednego i drugiego. Nie tylko odezwał się do trędowatego, ale jednocześnie złapał go za rękę. W wielu relacjach brakuje nam jednego i drugiego. Owszem, pamiętamy, jak Mama czy Tato dali nam cukierki, zbudowali wieżę, byli z nami na wycieczce, ale można pamiętać przy tym brak słów: kocham Cię, jesteś dla mnie ważna, jestem z Ciebie dumny. Można pamiętać róże od swojego chłopaka czy męża, a zapomnieć jak brzmi i znaczenie słowa: kocham Cię. Miłość to słowa i gesty. Gdy połączymy jedno i drugie wtedy dochodzi do uzdrowienia człowieka. A każdy z nas nosi w sobie swoją biedę i rany w miłości.

c) Miłość to pragnienie dobra. To ostatnia wskazówka na dziś. Pragnienie dobra, ale nie może ono prowadzić przez zło. Są pary, które przez wspólny związek przestały się modlić, chodzić do Kościoła, a zaczęły żyć w grzechu. Są pary, które przez to, że pragnienie dobra tłumaczą egoizm albo narcyzm, a to jest to mylne. Miłość to pragnienie dobra. Warto w swoich relacjach popatrzeć, czy ja pragnę dobra dla drugiej osoby? Bo nie powiedzą tak o sobie młodzi, którzy mieszkają przed ślubem ze sobą, albo związek w którym co tydzień do spowiedzi się chodzi. Miłość szuka dobra, a nie zła i grzechu.

ludzie zewsząd schodzili się do Niego” (Mk 1,45). Ludzie sami zaczęli się schodzić. Każdy człowiek ma w sobie pragnienie prawdziwej miłości, obojętnie czy ma się lat 60, 45 czy 30. Każdy potrzebuje prawdziwej miłości, mimo że czasami ciężko ją zrozumieć czy odkopać w sobie. Uczmy się od Jezusa tej prawdziwej miłości i nią żyjmy. Panie Jezu, udzielaj mi prawdziwej miłość, kształtuj ją we mnie i pomóż nią żyć codziennie. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj do Ciebie?

Niech Pan błogosławi na ten (nie)zwykły czas!! +

ks. Damian Ziemba