V niedziela Wielkanocy (J 13,31-33a.34-35)

Miłość, miłość w…

Przed nami miesiąc maj, miesiąc w szczególny sposób poświęcony Maryi. Wyraża to między innymi śpiew Litanii Loretańskiej, w której kontemplując różne cechy Maryi i Jej postawy, staramy się odnieść je do siebie i upodobniać się do Niej, Pierwszej Uczennicy Pana. Od Maryi powinniśmy uczyć się dokładnie tego samego.

Liturgia Słowa mówi dzisiaj o pewnej nowości. Św. Jan w Apokalipsie mówi: „ujrzałem niebo nowe i ziemię nową” (Ap 21,1) i dodaje, że Jezus „czyni wszystko nowe” (Ap 21,5). W Jezusie ta nowość się dokonuje. Czego ona dotyczy?

Dzisiejsza Ewangelia to świadectwo z Wieczernika. Jezus jest jeszcze przed Męką i swoją ostatnią Drogą. Mając świadomość tego, co się dokona, bo wielokrotnie zapowiadał uczniom swoją śmierć i zmartwychwstanie, kieruje słowa które maja przetrwać trudny czas: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13, 34). Przykazanie miłości. Jezus tuż przed chwilą umył nogi swoim uczniom. Ogromnie lubię ten gest, lubię go wykonywać, czuje się wtedy bardziej Jezusowy. Gest miłości i służby, przyjęcia człowieka takim jakim jest naprawdę. Apostołowie w chwili jak Jezus mówił to przykazanie widzieli jeszcze miski i przepaskę, która była w rogu Wieczernika, mieli w myślach to, że Jezus przed nimi uklęknął i mył im nogi. Ilu z nich płakało? Ilu z nich rozdzierało serce? Ilu z nich było w szoku? Nikt się tego nie spodziewał. Jezus jednak dał wpierw przykład i teraz mówi o nowym przykazaniu.

Niewątpliwie, poprzeczka jest wysoko. Jezus staje się dla uczniów pewnego rodzaju matrycą do której można się porównać, a w zasadzie od której my mamy sprawdzać, czy jesteśmy prawdziwym odbiciem czy fałszywką (jak w banknotach). Świat uczył Apostołów, że prawdziwa miłość to zachowywanie przykazań Boga w 100% (miłość faryzejska), a Jezus pokazuje coś innego, miłość, która łamie schematy, miłość, która jest w stanie uczynić daleko więcej niż my potrafimy nawet myśleć i zakładać. Miłość jest bowiem kreatywna. Pewnie nie jeden facet pamięta, jak z lat miłosnych potrafił napisać jakiś wiersz dla ukochanej, zorganizować jakąś randkę albo zabrać ją w jakieś urokliwe miejsce. Pewnie nie jedna kobieta pamięta, jak potrafiła dla ukochanego męża wymyślić ugotowanie jakiejś nowej potrawy. Miłość jest kreatywna. Tego samego uczy Jezus, miłości która jest kreatywna, która potrafi służyć i zaskakiwać. Miłości, która jest prawdziwa.

Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Jezus mówił o miłości i sam dał jej przykład, dziś w Wieczerniku, a później na krzyżu. Dziś wielu z nas, katolików, myśli o różnych rodzajach modlitw: charyzmatyczne, uwielbienia, dziękczynienia, prośby, godzina święta, godzina łaski. Staramy się w jakiś sposób być blisko Jezusa, jeszcze bliżej. Ale to w zasadzie dzisiaj przez miłość jesteśmy blisko Jezusa. To miłość jest najpiękniejszą formą modlitwy, bo wtedy doświadczamy Boga we własnej i na własnej skórze. Stąd Jezus mówi, że to jest nowe przykazanie i przez nie w nas będzie można rozpoznawać Jezusa. Nie będzie już wtedy miłość miłość w Zakopanem, ale będzie miłość w nas. To jest poprzeczka, do której cały czas mamy dążyć. Panie Jezu, ucz mnie miłości, prawdziwej, taką jaką Ty masz w sobie! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Doświadczania Boga w codzienności! +

ks. Damian Ziemba