Uroczystość św. Józefa Sebastiana Pelczara (J 15,9-17)

Przyjaźń z Jezusem

Dzisiaj w Kościele rzeszowskim obchodzimy Uroczystość św. Józefa Sebastiana Pelczara, głównego patrona diecezji. Dlatego też w Liturgii Słowa są inne czytania niż na II niedziele Okresu Zwykłego. Św. Józef Sebastian (1842-1924), był biskupem przemyskim w latach 1900-1924, profesorem a przede wszystkim prawdziwym uczniem Chrystusa. Jako święty przypomina mi dzisiaj o moim powołaniu do świętości, które powinienem realizować każdego dnia w swojej codzienności; o naśladowaniu Chrystusa, zainspirowaniu się Nim, o ciągle żywym kochaniu Go oraz o tym, że święci to ludzie zwyczajni, żyjący obok, ale żyjący każdego dnia wiarą, Bogiem. Św. Józefie Sebastianie, wspomagaj nas w kroczeniu drogą wiary, wspieraj nas w osiąganiu i dorastaniu do świętości!

Bardzo lubię czytać Ewangelię św. Jana, umiłowanego ucznia, tego, który leżał na sercu Jezusa, czuł jak ono bije, tego, który wytrwał nawet pod krzyżem. Św. Jan przypomina: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” (J 15,9), że każdy z nas jest umiłowany przez Jezusa i przez Ojca. I to jest fakt niezaprzeczalny. Bóg kocha Ciebie i mnie! A to znaczy, że jesteśmy powołani do okazywania sobie miłości nawzajem! Ale Jezus zachęca dalej: „wytrwajcie w miłości mojej!” (J 15,9). Ale jak? „Jeśli będziecie zachowywać Moje przykazania, będziecie trwać w miłości Mojej” (J 15,10). Przykazania?! Wielokrotnie przecież słyszy się: księże, one nie są już na nasze czasy, są stare, zużyte. Albo: one ograniczają wolność, są zbyt trudne. Nigdzie nie spotkałem się z tym, żeby chrześcijaństwo było lekkie i proste. Ono jest wymagające. Ilu ludzi przecież rezygnuje, wymięka. Nie chcą walczyć. A później pojawia się pytanie: gdzie był Bóg? Czego On nic nie zrobił? A może warto zapytać: gdzie się Boga odstawiło i kiedy? Bóg nie odstawia człowieka, ale zawsze go kocha i pozwala, aby człowiek wszedł w tarapaty. Jezus traktuje nas wyjątkowo.

Jezus mówi dalej: „wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15,13-15). Bardzo lubię te słowa, bo one ukazują mi, że Jezus mówi, że jestem dla Niego przyjacielem. W Cesarstwie Rzymskim było tak, że przyjaciele cesarza to byli ludzie ważniejsi niż ministrowie czy generałowie wojskowi. Oni mogli wchodzić co sypialni cesarza bez pozwolenia, byli więc bardzo blisko. Nie wiem, czy św. Jan o tym wiedział, ale to wskazuje na bardzo wielką zażyłość z Jezusem.

Pewnie wielu z nas ma przyjaciół. I choć ja mam swoich, najważniejsza w tym jest świadomość, że nie jesteś sam, zawsze możesz z kimś się spotkać, z kimś pogadać. My boimy się samotności, a tej samotności Jezus przeciwstawia dziś miłość i przyjaźń. św. Józef Sebastian Pelczar był i jest przyjacielem Boga. Choć jego życie w czasach XIX i XX w. nie było łatwe, to trwał w przykazaniach i przyjaźni z Jezusem. Mało kto wie, ale ostatnie jego słowa przed śmiercią brzmiały tak: „Przyjdź Panie Jezu, przyjdź Zbawienie moje”. Śmierć była dla niego momentem spotkania z wyczekiwanym Przyjacielem. Oby każdy z nas tak tęsknił za Jezusem jak św. Józef Sebastian! Panie, dziękuje Ci, ze chcesz się ze mną przyjaźnić! Niech miłość do Ciebie i tęsknota za Tobą wzrasta każdego dnia!

A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

ks. Damian Ziemba