Rozważanie na IX Niedzielę zwykłą (Łk 7, 1-10)

„Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”. Co trzeba, żeby mieć więc taką wiarę? Różnie szukamy, pytamy, a nawet modlimy się o nią. A tu jest podpowiedź. Św. Paweł pisze: należy po prostu zabiegać o względy Boga i Jego, a nie ludzi i swojego egoizmu, słuchać. Bo nie tradycja rodzinna dodaje mocy wiary, ale – jak widzimy w Ewangelii – posłuszeństwo Panu Bogu i postawa pokory względem Niego. To sprawia, że wiara ma bardzo dobry grunt, by się rozwijać i zmieniać życie danej osoby w życie nowego człowieka.


ks. Krzysztof Kalamaszek

 

Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do słuchającego Go ludu, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.

Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto zdążał z nimi.

A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi».

Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.