III niedziela Wielkiego Postu (J 4,5-42)

Zostawiając swoje sprawy

Koronawirus. Spędza nam sen z powiek, mąci nasze myśli. Dyspensa biskupów jest sama w sobie jasna: ma pomóc nam nie patrzeć na grzech, ale dostrzec dobro i troskę o człowieka. Ale przede wszystkim trzeba serca dla Jezusa, szczerego i otwartego dla Niego. Cała sytuacja nie powinna być też rozpatrywana w perspektywie grzechu czy kary Bożej, ale jako ogromne wezwanie dla wszystkich: wierzących czy nie, do nawrócenia i czynienia pokuty za grzechy nasze i świata. Zapraszam do codziennej modlitwy różańcowej w tej intencji.

Idziemy dalej drogą, jaką wyznacza nam Słowo Boże. Pierwsza niedziela miała nam uzmysłowić potrzebę wyjścia na pustynię i zmierzenie się ze sobą, swoimi słabościami oraz odkryciem kim się jest. Druga miała przypomnieć nam, że wszelka zmiana w naszym życiu dokonuje się w obecności Jezusa. Dzisiaj Liturgia Słowa zaczyna 3 ważne spotkania. Dzisiaj Jezus spotyka się z Samarytanką. Pewnie kojarzymy, że Żydzi z Samarytanami nie żyli w przyjaźni, wręcz przeciwnie, wrogość między nimi była czymś normalnym, a oznaki człowieczeństwa zjawiskiem kosmicznym. Pewnie pamiętamy przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie, gdzie wszyscy się dziwią, że on pomógł pobitemu Żydowi. Dzisiaj Jezus spotyka się z Samarytanką. „Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny” (J 4,6). Studnia to było miejsce życia. Dookoła pustynia, każdy kto chciał więc przeżyć musiał udać się do studni po wodę. Jezus usiadł więc w takim miejscu, gdzie życie ma się toczyć. Ale 6 godzina to nasza 12. O tej porze są największe upały, a każdy siedział w swoim mieszkanku. Nikt w lipcu o 12 w upalne dni nie szuka pracy, wręcz przeciwnie, szuka miejsca gdzie można odpocząć.

Owa kobieta była poturbowana przez życie. Jezus jej „odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą»” (J 4,16-18). Ta kobieta nie była ceniona przez nikogo. Wytykana palcami, przychodzi w takim momencie dnia kiedy nie spotka nikogo. To już nie było życie, ale właśnie wegetacja. Ona chciała życie przewegetować. Ilu z nas ucieka w swoich zranieniach, aby Jezusowi się nie pokazać, nie spotkać Go, bo już tyle zranień nosimy. „Nie ma sprawiedliwości na tym świecie, wszyscy kantują, nikt nie jest uczciwy. Tylu facetów mnie zraniło, wszyscy to same chamy, nie ma co komuś ufać. Rodzina wystawiła mnie do wiatru, lepiej zniknę, nie ma co z nimi kontaktów utrzymywać. Księża i Kościół to tylko bajki, kolejne korpo które liczy, aby mnie wyzyskać, nie troszczą się o mnie” – to hasła, które mówią ludzie. Kobieta była zraniona, my też jesteśmy zranieni.

Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię»” (J 4,26). To ją zmieniło, rozmowa z Jezusem. Ile razy tęsknimy za rozmową z Jezusem, za zwykłą rozmową. Boimy się, że On na nas nakrzyczy, że zrobi nam jakąś bonanzę, jak w filmie typu western. Tymczasem Jezus chce z nami zwyczajnie porozmawiać i wytłumaczyć: dlaczego Ciebie akurat to spotkało? Dlaczego on się z Tobą rozstał, albo dlaczego musiałeś zmienić prace? Są pytania i wydarzenia takie w naszym życiu, na które tylko Jezus nam odpowie. Kobieta to zrozumiała, dlatego: „Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego” (J 4,28-30).

Kobieta zostawiła dzban, to po co przyszła, swoje życie. Zostawiła i wróciła do ludzi, których tak unikała. Wróciła i daje świadectwo o Jezusie. Cóż za pokora, ale i odwaga. Chrześcijaństwo bowiem to rozmowa z Jezusem, pod wpływem której możemy zostawić wiele rzeczy, niepotrzebnych balastów. W góry nie weźmiemy ze sobą stroju kąpielowego, ani na plaże górskich butów. Są niepotrzebne. Wielki Post ma nam pomóc coś zostawić. Co dziś Jezus chce, abyś zostawił? Ten tyg ma nam pomóc w codziennej rozmowie z Jezusem, ma dodać nam odwagi, aby pytać co mam zostawić? Codziennie, po 15 minut. A dowiesz się więcej niż myślisz. Panie Jezu, daj odwagę do zostawiania rzeczy i rozmowy z Tobą! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławieństwa Bożego na czas przygotowania do Świąt Paschalnych! +

ks. Damian Ziemba