III niedziela Wielkanocy (Łk 24,13-35)

W obecności Jezusa

Dzisiaj w Kościele katolickim w Polsce rozpoczynamy obchody XII Tygodnia Biblijnego pod hasłem: „Kto we Mnie wierzy, będzie spożywał Chleb życia wiecznego” (J 6,35-36). A dzisiejsza niedziela to Czwarty Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego. Dzisiaj ludzie wiary, chrześcijanie skupieni są wokół Jezusa obecnego w Słowie. Dzisiaj to dzień, kiedy trzeba, a nie wypada, sięgnąć po Pismo Święte.

Przejdźmy do Liturgii Słowa, a konkretnie jednak do Ewangelii. Znana na pewno wielu osobom perykopa o uczniach zmierzających do Emaus. Czytamy na początku: „Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy” (Łk 24,13). Uczniowie uciekają z Jerozolimy do Emaus, idą w Dzień Zmartwychwstania. Pierwszy to Kleofas, drugiego nie znamy, bo św. Łukasz chce pomóc odnaleźć się w nim nam. 11 km to w miarę blisko, to bezpieczna odległość. Uciekają z Jerozolimy, miejsca ich życia w ostatnich dniach. Tam zostawili wspólnotę, wspomnienia, Jezusa. Chcą odciąć się od tego, co było. Znamienne jest to, że w Emaus były ciepłe źródła. Pewnie na dziś takie jacuzzi. Ono samo z siebie kojarzy się nam, jako forma odpoczynku. Musiało być im naprawdę ciężko. Ich życie przecież się załamało. Sami wiemy, jak potrzebujemy odpoczynku, zwłaszcza po jakiś ciężkich wydarzeniach, które nam towarzyszyły. Był audyt w firmie, kilka tygodni wytężonej pracy, albo przenosiłeś firmę w inne miejsce, pakowanie i rozpakowywanie w międzyczasie pracy, spina i nerwy.

Jezus jednak inaczej chce, żebyśmy te trudności przeżywali. „Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi” (Łk 24,15). Dość często zapominamy, że Jezus kroczy cały czas z nami. On już w tym momencie jest Zmartwychwstały, pokonał już szatana, wszelkie jego pokusy i pułapki. Jest żyjący! On chodzi cały czas z nami, tylko w rzeczywistości tak, jak Apostołów „oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali” (Łk 24,), tak i nasze oczy są dość często na uwięzi i nie widzimy Jezusa, który wokół nas kroczy. Zamykamy często Jezusa w tym, że jest z nami tylko w Kościele i podczas modlitwy, a zapominamy, że jest z nami cały czas.

Jezus ma jasny cel po co z nami jest: „zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24,) oraz „Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go” (Łk 24,). Przez to „oczy im się otworzyły i poznali Go” (Łk 24,31). W języku greckim użyto tu słowa dianoigo tzn. zostały im otwarte. Jezus to zrobił. Uczniowie w trudnościach, w bólu, potrzebują by Jezus otwierał nam oczy. Ile razy w takich chwilach widzimy wszystko w ciemnych barwach, uczucia podpowiadają nam, że nic dobrego nas nie spotka. Jak zły duch przez to dalej trzyma nas w szachu śmierci duchowej: motywacji, relacji, walki itd. To tak, jakby szatan kazał nam ciągle chodzić w ciemnych okularach albo ciągle z wadą oczu: np. chorując na jaskrę i nie widzieć wszystkiego. A Jezus przyszedł, żebyśmy w końcu potrafili patrzeć na życie przez pryzmat zwycięstwa nad złem, nad każdą trudnością czy słabością w obecności Jezusa. Jeżeli tego nie widzisz, to warto prosić dziś Jezusa, aby i Tobie otworzył oczy. Panie Jezus, pomóż mi widzieć rzeczywistość i życie tak jak Ty na nie patrzysz! Otwieraj moje oczy! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Niech radość ze Zmartwychwstałym napełnia Was każdego dnia! +

ks. Damian Ziemba