I niedziela Adwentu (Mk 13,33-37)

Po co mi ten Adwent?

Rozpoczęliśmy Adwent. Cóż to dla nas znaczy? Adwent, czas oczekiwania, radosnego i przepełnionego modlitwą, uzmysławia nam, że oczekujemy na przyjście Jezusa w Bożym Narodzeniu (25 XII), Jego objawienie się (6 I) oraz ostatecznie nadejście w czasie Paruzji. W tym czasie Kościół prowadzi nas, aby wykształtować w nas postawę radosnego czekania na Pana. Pomagają nam w tym różne nabożeństwa czy zwyczaje. Pokazuje nam również potrzebę ciągłego nawracania się, aby być gotowym na spotkanie z Panem. Po to właśnie jest Adwent. Kochani, zapraszam też Was do rekolekcji Adwentowych wraz z katolicką wspólnotą Miriam. Więcej informacji tutaj.

Liturgia Słowa początku Adwentu pokazuje, że warto być przygotowanym na spotkanie z Jezusem, który przychodzi po to, aby nam pomóc. Jezus zachęca nas w Ewangelii: „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie” (Mk 13,33). Greckie blepete to dosłownie patrzcie, miejcie oczy szeroko otwarte, nie tylko uważajcie. Czas Adwentu to czas w którym mamy wyrywać się z różnych spraw, doczesnych, zajęć, pracy, aby zobaczyć jakie jest moje bycie z Jezusem, moje oczekiwanie na Niego. Bo to, że On na nas czeka, aż wrócimy do Niego, po wędrówce naszego życia tutaj na Ziemi jest pewne. Czeka na każdego z nas. W swojej codzienności każdy z nas może być w różnym miejscu z Bogiem. Każdy z nas przeżył już nie raz Adwent, ale niekoniecznie przeżywaliśmy ten czas świadomie. Popatrzmy ile mieliśmy różnych postanowień. Co z nich zostało? Co zostało z tamtych postanowień, z jakichkolwiek rekolekcji, parafialnych czy internetowych? Mogliśmy wiele już przeżyć, ale niekoniecznie wpłynęło to na naszą wiarę, nasz rozwój.

Ten czas Adwentu już się nie powtórzy. Inne greckie słowo: agrypneite to dosłownie nie śpijcie, bądźcie bezsenni, nie tylko czuwajcie (por. Ps 127,1; Ef 6,17n). By duchowo żyć, trzeba coś z siebie dać. Bóg oczekuje pewnej postawy – czuwania, uwagi, czyli wierności Jemu. Życie duchowe domaga się od nas pewnej troski, tak samo jak zwykłe codziennie życie – odwiedzin u dentysty, pójścia do sklepu, spraw do załatwienia w jakiś urzędach. Tegoroczny Adwent domaga się od nas zachowania swojej tożsamości i odnalezienia się w świecie, który tak niedawno jeszcze krzyczał: anty…, wulgaryzmy, itd. To trudne, ale Ewangelia ma nam tak wejść w krew, mamy nią żyć. To pogłębienie wiary dokonuje się najczęściej w milczeniu. Czego tak? W milczeniu łatwo usnąć. Ile razy nie rozmawiając z nikim, nagle na fotelu w domu ucięliśmy drzemkę? Albo podczas jazdy samochodem? Milczenie to pewien trud, ale w milczeniu można się też skupić, obserwując co się dzieje. W milczeniu łatwiej jest uważać i łatwiej jest czuwać. „Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!” (Mk 13,37).

Jezus i Jego Ewangelia ma nas nawracać. Czasami niektórzy fachowcy, np. terapeuci, robią sobie notatki podczas albo po spotkaniu. Pomaga to później wrócić do pewnych rzeczy, przeanalizować je. Warto podjąć sobie takie zadanie na ten Adwent, że codziennie będę pisał w zeszycie, co mi się udało, a co nie, jak mi modlitwa szła, albo w czym miałem trudności. Wchodząc w relację z Bogiem zawsze są jakieś owoce, bo Bóg zawsze czegoś dotyka. Jeżeli do czegoś Słowo Boże mnie wezwie, to warto podjąć je, warto je wprowadzać w życie. Może niech to będzie postanowienie na tegoroczny Adwent? Zachęcam! Panie Jezu, chce być bliżej Ciebie, chce czuwać i być uważnym na Ciebie w codzienności i oczekując Twojego powrotu! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Otwartości serca i gotowości na spotkanie z Panem na czasu Adwentu! +

ks. Damian Ziemba